„Dziś będzie inaczej” Maria Semple

Za mną lektura kolejnej wciągającej powieści obyczajowej. Na pewno każdy z Was czasem ma takie dni, kiedy postanawia coś zrobić inaczej. Zmienić swoje życie, rozpocząć realizację swoich postanowień i… pojawiają się kłody pod nogami. Właśnie to dzieje się w życiu Eleonor Flood, głównej bohaterki książki „Dziś będzie inaczej” Marii Semple.

Jeżeli ktoś spojrzałby na życie Eleonor z boku, zobaczyłby kobietę wiodącą spokojne i dostatnie życie. Widząc ją na ulicy można byłoby pomyśleć, że to kobieta szczęśliwa, pani swojego losu. A jednak nie do końca tak jest. A dowiadujemy się tego już na pierwszej stronie, kiedy bohaterka chce przerwać swą nudną egzystencję i sprawić, że… będzie inaczej.

Małe(?) przeszkody

Nie zawsze Eleonor była żoną znanego lekarza, matką i kobietą, która nie jest zmuszona do martwienia się o to, co będzie jutro. Ale tego nie wie jej sąsiedztwo ani rodzice dzieci w szkole. W małej społeczności niewiele się dzieje, więc co tu dużo mówić… wieje nudą. Eleonor ma dość takiej stagnacji i chce podjąć walkę o siebie. Jak zawsze, kiedy mamy dobre chęci, coś się psuje. W tym wyjątkowym dniu Eleonor psuje się bardzo dużo. Rozpoczynamy od tego, że odbiera telefon ze szkoły w sprawie złego samopoczucia syna. Nie przejmuje się tym szczególnie, ostatnio często symulował chorobę. Potem chce odwiedzić męża w pracy, a tam dowiaduje się, że na tydzień wyjechał. A to dopiero początek niespodzianek.

Nowy bestseller autorstwa Semple?

W trakcie lektury obserwujemy nie tylko kolejne małe trudności i porażki, które zdarzają się Eleonor w ciągu jednego dnia. Stopniowo poznajemy jej przeszłość, a ta wcale nie była różowa. Książkę czyta się dobrze, jest lekka i przyjemna w odbiorze. Maria Semple jest znana przede wszystkim z bestsellera „Gdzie jesteś Bernadette?”, czy „Dziś będzie inaczej” też będzie hitem?

„W którymś momencie zaczęłam się wiercić na krześle tak mocno, że Sydney spytała wprost: „Może musisz się udać w ustronne miejsce?” (Ustronne miejsce? Ustronne miejsce? Nic, tylko ją zamordować!). A najgorsze w tym wszystkim jest to, że pozostałe kobiety, z którymi tak ochoczo umawiałam się na piesze wędrówki i zakupy, były dokładnie takie same. Normalnie klony! Niech diabli wezmą to moje zamglenie na tamtym przyjęciu”!


Za książkę do recenzji dziękujemy: