Dieta zamiast leków? Czyli wpływ jedzenia na zdrowie

jedzibKsiążka, o której dzisiaj chcę opowiedzieć, okazała się dla mnie totalnym zaskoczeniem. Kiedy zdecydowałam o tym, że chcę przeczytać tytuł „Jedz i bądź piękna! Zdrowa dieta na każdą porę roku” autorstwa Doroty Augustyniak-Madejskiej i Bożeny Biernot, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Sądząc po tytule i pobieżnym czytaniu opisu, byłam przekonana, że w środku będą przepisy na lekkie dania przez cały rok. Są one, owszem. Ale wewnątrz znalazłam o wiele, wiele więcej. Co takiego?

Sporo stron to oczywiście dużo ciekawych (ale prostych) receptur, jednak są one podzielone nie tylko na pory roku, ale o tym za chwilę. Stanowią one mniej więcej połowę książki i to drugą, a co w takim razie jest w pierwszej? Niezliczone porady dotyczące nie tylko żywienia. Autorki zwracają uwagę na te aspekty naszego życia, na które jedzenie ma wpływ. Opowiadają o tym, jak często symptomy chorobowe są zależne od niezdiagnozowanej do tej pory alergii pokarmowej, która mimo tego, że jest od urodzenia pozostaje niezauważona. I nie chodzi tylko o gluten! Jest trochę historii  z życia pacjentów o tym, jak zmiana diety pozwoliła na to, że wiele osób uniknęło trudnego leczenia, czy wręcz operacji. Jak się przekonać, czy to dotyczy nas? Na temat specjalistycznych testów diagnozujących, również przeczytacie.

Kolejna rzecz. Ile razy próbowaliście przejść na dietę? Ile razy traciliście na wagę, by potem ponownie na niej przybierać, mimo tego, że nie jecie więcej? Ten problem także jest dość obszernie wyjaśniony. Jak na ironię, organizm osoby, która przybiera na wadze, a jednocześnie jest na diecie, może być od wewnątrz głodzony! Trudno uwierzyć, prawda? Podobnych do wyżej wymienionych tematów i obalania mitów, na przykład dotyczących odchudzającego chrupkiego pieczywa, jest w książce naprawdę dużo. Wiele kwestii jest komentowanych przez specjalistów z danej dziedziny, jak dietetycy i psycholodzy.

Czytając pierwszą część, dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, niektóre może są dość oczywiste, ale najzwyczajniej w świecie o nich zapominamy. Pierwszym moim założeniem, kiedy planowałam recenzję było to, żeby przygotować zdjęcia zdrowego jedzenia zrobionego na podstawie wskazówek autorek. Potem jednak doszłam do wniosku, że chociaż druga część jest interesująca, pierwsza jest wyjątkowo wartościowa i to właśnie na niej należałoby się skupić.

Nie mniej, teraz pora na przybliżenie części praktycznej. Przede wszystkim jest ona podzielona na pory roku i… grupy krwi. Do tego są załączone tabele z gotowymi jadłospisami dla całej rodziny. Trudno wyobrazić sobie gotowanie, kiedy przy stole jest kilka różnych grup krwi, ale i na to znajdujemy odpowiedź. Autorki tak przygotowały zestawienia, że jedna potrawa dla danej grupy krwi jest korzystna, dla innej obojętna, a to znaczy, że jej nie szkodzi. Przy kolejnym posiłku proporcje się odwracają. Wszystko wytłumaczone jest jasno i przejrzyście, przez co staje się to realne do wykonania. Nie zmienia to faktu, że wymaga baaaaardzo dużo kulinarnej dyscypliny.

Na koniec mogę powiedzieć tyle, że zaskoczeń było sporo i to na plus. Chociaż książka nie jest przesadnie gruba, czytałam ją powoli, po kilka stron, żeby móc się zastanowić nad dopiero poznanymi treściami. O ile nie jestem pewna, czy wprowadzę u siebie proponowane jadłospisy (chyba troszkę przez lenistwo), o tyle jestem przekonana, że wiele kwestii będę drążyć dalej. Mam dość specyficzne problemy zdrowotne, a to, co przekazały autorki w pewnych momentach było dość znajome i logicznie wytłumaczone. Chcę im podziękować, że naprowadziły mnie na kolejne zdrowotne „śledztwa”.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

logo_sensus