„Deutsch dla średnio zaawansowanych” – Maciej Hen

Marek Deutsch jest jedną z osób, w których tle wręcz słychać smętny głos wyśpiewujący wers (skądinąd pięknej piosenki): „znowu w życiu mi nie wyszło”, choć sam preferuje symfonie klasyków, będące zaledwie jednym z wielu świadectw zaprzepaszczonego tudzież skrywanego inteligenckiego sznytu.

 

Średnio zaawansowane życie

W życiu Marka wszystko już było: były żony, była zapowiadająca się chlubna przyszłość artystyczna (której odpryski starannie pielęgnuje jako – głównie – malarz), byli przyjaciele. Co zostało? Praca w firmie ochroniarskiej Liktor za tysiąc pięćset dwadzieścia cztery złote i trzynaście groszy netto. Gdy więc pojawia się kuriozalna informacja o spadku pozostawionym przez stryjecznego dziadka – siedemnastu hektarach ziemi w Rumunii – którego przyznanie warunkowane jest spełnieniem nie mniej kuriozalnego żądania przedstawienia dokumentów poświadczających ciągłość rodowodu do kilku pokoleń wstecz, nie pozostaje nic innego, jak wziąć w Liktorze 2-tygodniowy urlop i wyjechać pożyczonym od adwokatów, którzy wątek spadku rozpętali, wiekowym samochodem w eskapadę w poszukiwaniu historii i tożsamości…

Dokąd zaprowadzi Deutscha droga wiodąca najpierw na Ukrainę, następnie do Rumunii?

 

Opowieść o odkrywaniu i ocalaniu

Podróż okaże się być znacznie dalsza i głębsza, aniżeli banalny – zdawać mogłoby się – wyjazd za sąsiedzką granicę oraz do kraju Wlada Palownika, znanego szerzej jako Drakula. Do pełnego wyjaśnienia tajemnic pochodzenia potrzebne jest współistnienie zarówno przeszłości, jak i teraźniejszości – tylko zespolone zdolne są stworzyć kompletny obraz.

Wyprawa staje się przyczynkiem do wspomnień żydowskiego pochodzenia (i jego konsekwencji, bowiem dorastanie jako Żyd przypadło na okres socjalizmu), zderzeń nadziei sprzed lat ze stanem faktycznym, reminiscencji znaczących niegdyś osób…

Jaki okaże się być finał poszukiwań? Do której ważnej, budzącej grozę postaci dotrze bohater i co stanie się ze spadkiem? Czy przeszłość oraz kiedyś istotnych ludzi da się w jakimś sensie uratować?

„Deutsch dla średnio zaawansowanych” jest lekturą dla tych z nas, którzy są średnio zaawansowani w życiu: w codzienności, w relacjach bliższych i dalszych, „w ogóle”.

Maciej Hen stworzył mądrą, zabawną i wzruszającą powieść, dla której zrozumienia konieczna jest pewna wrażliwość i dojrzałość  (na szczęście niewarunkowana wiekiem). Serdecznie polecam tę pozycję!


 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu
logo wydawnictwo literackie

 

  • Grazyna st.

    Ciekawa pozycja.