Deep. Stage Dive – Kylie Scott

Finały serii mają to do siebie, że w końcu kiedyś przychodzi na nie pora. Przed Wami „Deep”, ostatni tom romansu w rockowym wydaniu, czyli serii Stage Dive.

David, Mal i Jimmy znaleźli cudowne kobiety, które najpewniej zostaną z nimi na dobre i na złe. Ciemnooki Ben, czwarty członek kultowej kapeli Stage Dive, świetnie gra na basie, ma fantastyczne muskularne ciało, jest pełen magnetycznego wdzięku i… interesuje go tylko dobra zabawa. Do stałego związku z całą pewnością się nie nadaje. Zwłaszcza że Lizzy Rollins, chyba jedyna dziewczyna, która budzi w nim prawdziwą czułość i trudne do opanowania pożądanie, stanowi dla niego zakazany owoc. Nie wolno mu jej tknąć, w grę nie wchodzi nawet niewinny podryw. Lizzy doskonale wie, że grzeczne dziewczynki nie zakochują się w gwiazdach rocka. Niemniej przystojny Ben Nicholson jest jedynym facetem, który sprawia, że dziewczyna traci nad sobą kontrolę. Nie tylko jej się podoba i wciąż o nim myśli – stał się już jej obsesją. I choć zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na dłuższy romans z przystojnym basistą, robi wszystko, co w jej mocy, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Jest uparta i nie daje za wygraną, więc w końcu dopina swego. Upojna noc w Las Vegas należy do niej i do Bena, a Lizzy zapamięta ją na całe życie. Zapamięta, bo kiedy postanowiła, że zapomni o gwiazdorze na zawsze, dwie kreski na teście ciążowym wywrócą jej życie do góry nogami…

Ta książka przeleżała kilka tygodni na mojej półce, zanim po nią sięgnęłam. Chyba podświadomie odwlekałam w czasie jej przeczytanie, będąc świadomą tego, że to już ostatnie spotkanie z kapelą Stage Dive i jej szalonymi członkami. Jednocześnie nie mogłam się doczekać historii Bena i Lizzy i przeciągałam w czasie jej poznanie. Nie jest to normalne zachowanie, ale jestem pewna, że część z Was doskonale mnie rozumie. Nastał w końcu ten dzień i czas czytania zleciał mi zdecydowanie zbyt szybko.

Podczas lektury nie będziecie się nudzić. Kylie Scott zadbała o odpowiednie wyważenie akcji. Jest wartka i interesująca. Po momentach lekkiego wyciszenia, dzieje się coś ciekawego lub intrygującego. Znajdziecie tu mnóstwo humoru, zabawnych sytuacji, ale i cały wachlarz emocji. Ciążowe humory i huśtawki emocjonalne Liz będą mieć tu swoje pięć minut. „Deep” nie tylko się Wam spodoba, ale i momentami rozbawi do łez. Nie zabrakło również nieco dramatycznego zwrotu akcji, ale o tym, co nim było, przekonacie się sami.

– Dlaczego tu jesteś? – Sięgnęłam za siebie i złapałam go za nadgarstki. – Ben?

– Bo najwyraźniej nie wychodzi mi trzymanie się z dala od ciebie.

– No to chyba mamy problem. – Nasze palce mocno splotły się ze sobą.

– Bardzo delikatnie to ujmując.

 

Oprócz bieżących wydarzeń, będziecie mogli na moment przenieść się do czasu szalonego ślubu i przyjęcia weselnego Anne i Malcolma, od których wszystko, co jest pomiędzy Liz i Benem się zaczęło. Dzięki temu lepiej zrozumiecie, co dzieje się pomiędzy tą dwójką i poznacie nieco lepiej ich skomplikowane relacje.

„Deep” w odróżnieniu od poprzednich trzech tomów, momentami ociekających erotyzmem, skupia się bardziej na przyjaźni, budowaniu podstaw solidnego związku i odpowiedzialności za podejmowane decyzje oraz ich skutki. Różni się nieco stylem od „Lick”, „Play” i „Lead”, jednak nie nazwałabym jej najsłabszym tomem z serii. Jest jej idealnym zwieńczeniem.

Jak w przypadku poprzednich tomów, można je czytać jako osobne historie. Jednak zdecydowanie lepiej będziecie się bawić, jeśli przeczytacie je po kolei. Z całą pewnością sięgnę jeszcze nie raz po całą serię, tym razem mogąc przeczytać ją w komplecie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu