Czy masz świąteczne marzenie?

Nie tak dawno premierę miała książka Amandy Prowse „Szczypta miłości”, która zauroczyła nie tylko mnie, ale wiele innych czytelniczek. Jakąż niespodzianką było dla mnie to, że najnowsza powieść tej autorki nie tylko przenosi nas w okolice Bożego Narodzenia, ale w pewnym sensie „Świąteczne marzenie” jest kontynuacją „Szczypty miłości”!

Główną bohaterką „Szczypty miłości” jest Pru, właścicielka znanej i cenionej cukierni. Jedną z osób, które pojawiły się w tej powieści jest Megan. Przygarnięta przez Pru samotna dziewczyna w ciąży. Ojcem dziecka Meg miał być narzeczony bratanicy Pru, a prawda o obecności Megan wyszła na jaw dopiero, kiedy para tragicznie zginęła w wypadku.

Szansa na szczęście?

Pierwszoplanową rolę w „Świątecznym marzeniu” gra właśnie Megan. Jej syn ma już kilka lat. Nadal mieszka u Pru i całkowicie pochłonęła ją praca w cukierni. Akcja książki rozpoczyna się na początku grudnia. W Nowym Jorku ma być otwarty kolejny oddział. Pomimo tego, że zbliżają się święta, co jest dla Meg szczególne, kobieta wyjeżdża, a tam? Tam jej podejście do życia może zmienić się całkowicie, kto wie, może nawet znajdzie miłość?

Wymarzone święta

Dlaczego dla Megan okres świąteczny jest tak szczególny? Od dziecka marzyła o perfekcyjnych i rodzinnych świętach. Dziewczynka spędzała kolejne święta o rodzin zastępczych, samotna i nieszczęśliwa. Teraz, jako dorosła kobieta, chciałaby, aby jej syn poznał, czym może być ten magiczny czas. Czytając książkę można niemal poczuć świąteczne zapachy, spadające na nos płatki śniegu i przedświąteczną gorączkę. To ciepła opowieść, podobnie jak wszystkie autorstwa Amandy Prowse. „Świąteczne marzenie” polecam wszystkim osobom, które szukają lekkiej, a zarazem ciepłej i wartościowej lektury, czegoś, co pobudzi ducha świąt i nada jeszcze większej wyjątkowości najbliższych dni.

„W domu przy Tall Trees Avenue Megan powiesiła kurtkę i weszła do jadalni. Stół udekorowany był błyszczącymi łańcuchami i świecami, a z głośników sączyły się dzięki kolęd. Zamknęła oczy i obiecała sobie, że kiedy dorośnie, będzie taka jak ta pani z reklamy sosu. Będzie serwować swojej rodzinie pyszny świąteczny obiad i stawiać półmiski na czystym, białym obrusie. Będzie kupować wszystkim prezenty, o jakich zawsze marzyli, a po obiedzie bawić się w odgrywanie szarad, z krążącą między nimi puszką z czekoladkami Quality Street”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: