Czy jesteś szaleńcem? – Mindy McGinnis „Dyskretne szaleństwo”

Szaleństwo może przybrać różne oblicza, czego najlepszym dowodem jest niepokojący i mrożący krew thriller Mindy McGinnis „Dyskretne szaleństwo”. Jestem przekonana, że żaden z fanów tego rodzaju literatury nie będzie zawiedziony. Pod wieloma względami tytuł ten jest wyjątkowy, a kwintesencją niech będzie stwierdzenie, że szaleństwo jest w każdym z nas…

Akcja książki rozgrywa się kilka lat po atakach Kuby Rozpruwacza. Jej główną bohaterką jest Grace, którą poznajemy jako pacjentkę szpitala psychiatrycznego. Czy jest szalona? Być może… W końcu wysłała ją tam rodzina. Choć dla otoczenia oficjalną wersją jest jej podróż do Europy. A jaki jest prawdziwy powód? Grace jest w ciąży i za wszelką cenę jej wpływowi bliscy chcą to ukryć. Miejsce, do którego trafiła jest koszmarne. Ze szczegółami opisywane jest szaleństwo wokół niej i to nie tylko dotyczące pensjonariuszek…

„-Owszem – przyznał Thornhollow. – I pomimo wszystkiego jest twoim przyjacielem i masz za co być mu wdzięczna. – Lekarz podszedł do fotela i położył dłoń na jej głowie. – Takich masz teraz przyjaciół, Grace Mae. Szaleńca, który zjada raka, i drugiego, który poszukuje innego typu zabójcy, takiego, który uśmiecha się do ciebie w biały dzień. Tak wygląda twoje nowe życie. Mam nadzieję, że jakoś to wytrzymasz”.

Ze szpitala dla obłąkanych na miejsca zbrodni

Wybawieniem dla Grace jest poznanie doktora Thornhollowa, który wykonuje na niej kontrowersyjny zabieg, po czym przewozi ją do innego zakładu, gdzie dziewczyna ma udawać niemowę, a wychodząc na miasto z doktorem, ma pomóc mu łapaniu morderców. Zderzają się dwa światy. Z jednej strony mamy szpital dla obłąkanych, z drugiej mroczne miasto, w którym popełniane są kolejne morderstwa. Łatwo można zauważyć, że nawet sam doktor Thornhollow także nie jest pozbawiony pewnej dozy szaleństwa… Jednocześnie patrząc na nowe przyjaciółki Grace, niekoniecznie widać w nich osoby obłąkane, a mimo to tkwią zamknięte w zakładzie.

Na granicy obłędu

„Dyskretne szaleństwo” pokazuje jak cienka granica dzieli człowieka od szaleństwa, jak działa ludzka psychika. Nawet teraz szpital psychiatryczny jest miejscem przytłaczającym, gdzie szaleństwa się kumulują. A jak wyglądała taka placówka wiele lat temu? Książka jest mroczna, a czytając można zacząć wątpić w to, czy ktoś w istocie jest szaleństwa pozbawiony. Wnioski po lekturze? Dla rozładowania mroku, sięgnęłam po lżejszą lekturę. „Dyskretne szaleństwo” to literatura mocna, dosadna i zapadająca w pamięć. Jeden z najlepszych tytułów, jakie ostatnio czytałam.


Za książkę do recenzji dziękujemy: