„Czasami kłamię” Alice Feeney

Dawno żadna książka nie zaintrygowała mnie tak bardzo jak „Czasami kłamię” Alice Feeney. Jestem przekonana, że wystarczy, że przeczytacie sam jej opis, a będziecie równie ciekawi jak ja. Zdarza się, że to, co prezentuje tylna okładka wygląda świetnie, a otwierając książkę czytelnik czuje rozczarowanie. Gwarantuję, że w tym przypadku jest inaczej – ten tytuł jest skonstruowany rewelacyjnie.

Akcja toczy się w okolicach Bożego Narodzenia. Główną bohaterką jest prezenterka radiowa po trzydziestce, Amber Reynolds. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że kobieta jest… w śpiączce. W „Czasami kłamię” przeplata się kilka okresów czasowych. Jest czas teraźniejszy i Amber, której ciało jest w śpiączce, a umysł rejestruje obecność innych i ich rozmowy. Jej myśli błądzą między rzeczywistością, wspomnieniami i senną marą.  Jest czas poprzedzający samo zdarzenie, które doprowadziło do tego, że Amber jest w takim stanie. I jest jeszcze pamiętnik sprzed lat…

Wszechobecne zaskoczenie

Tuż po otwarciu książki czytamy:

„Nazywam się Amber Reynolds. Są trzy rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć:

1. Jestem w śpiączce.

2.Mój mąż już mnie nie kocha.

3.Czasami kłamię.”

Już na pierwszych stronach pojawiają się liczne znaki zapytania. Nie wiemy, co się stało Amber i jaki stosunek wobec niej mają osoby, które znajdują się obok. Potem nagle zaczynamy rozumieć i kojarzyć fakty. Jednak jest to tylko wrażenie pozorne, a autorka zręcznie wodzi czytelnika za nos. Co rusz wychodzą na światło dzienne kolejne fakty i ponownie, kiedy wydaje się, że zaczynamy się domyślać, o co chodzi, Alice Feeney udowadnia, że tak nie jest. Ze względu na to, że każda dodatkowa informacja dotycząca fabuły może wpłynąć na zbyt dużą wiedzę na temat tego, co się zdarzy, mam nadzieję, że mi wybaczycie, że nie będą psuła elementu zaskoczenia, który odgrywa w tej książce ogromną rolę.

Niekończące się pytania

Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób ta książka została stworzona. Fikcja miesza się z rzeczywistością. Prawda z kłamstwem. Przeszłość z teraźniejszością. Rozpoczynając lekturę, nie można się od niej tak po prostu oderwać. Koniecznie chcemy poznać odpowiedzi na liczne pytania, które się pojawiają wraz z rozwojem akcji. Co jest między mężem Amber, a jej siostrą? Skąd na jej ciele wzięły się siniaki i ślady po duszeniu? Dlaczego tak ważne są zapisy z pamiętnika dziesięcioletniej dziewczynki? To jedynie kilka niewiadomych, a jest ich całe mnóstwo. „Czasami kłamię” to genialny thriller psychologiczny, którego premiera będzie 25 października. Ponieważ jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego Alice Feeney, bardzo mnie ciekawi, jakie będą Wasze wrażenia po jej lekturze.


Za książkę do recenzji dziękujemy: