„Czas Łucji” Iwony Żytkowiak – śmierć, która zmienia wszystko

Zapraszam do lektury recenzji książki, która z jednej strony stanowi dość trudną i psychologiczną lekturę, a drugiej jest to ten typ literatury, po który obowiązkowo trzeba sięgnąć szukając czegoś wartościowego i głębokiego. „Czas Łucji” Iwony Żytkowiak to powieść pełna sentencji. To droga jaką przebywa kobieta w żałobie, by odnaleźć samą siebie.

Tytułowa Łucja może być jedną z wielu mijanych każdego dnia kobiet. Do niedawna miała wszystko, przynajmniej tak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Jednak w jednej chwili życie zabiera jej poczucie bezpieczeństwa i mężczyznę, którego kochała. Jednego dnia dojrzała kobieta z dwójką dorosłych dzieci, mężem u boku i pięknym domem, a nazajutrz wdowa, samotna i nieszczęśliwa.

Dwa życia Łucji

Książka ma dość nietypową konstrukcję. Autorka bardzo ciekawie podeszła do tego, by wdrażać czytelnika w życie Łucji, te „przed” i te „po”. Czasem na jednej stronie kilkukrotnie przeszłość przeplatana jest z teraźniejszością. Są momenty, kiedy trzeba się mocniej skupić, by wyłuskać to, co Iwona Żytkowiak chciała nam przekazać. Obserwujemy żałobę i próbę powrotu do cieszenia się życiem, a także kulisy małżeńskiego życia Łucji. Do jakich wniosków na temat swojego związku można dojść dopiero po niezliczonych godzinach kontemplacji po nagłej śmierci małżonka?

„Nie miała na siebie pomysłu. Nie umiała być tylko ze sobą. Krępowała ją ta relacja. Bała się, że przyjdzie moment, kiedy będzie musiała zmierzyć się ze sobą, powiedzieć sobie prawdę o sobie, swoim życiu, że ten moment ją zaskoczy, że nie będzie na to przygotowana. A tak nie była sama. Kobieta po drugiej stronie lustra nie była nią, była kimś innym. Wyzierała z jej spojrzenia litość. Te niby zeszklone oczy, usta z wyblakłą już czerwoną szminką. A jednak nie stanowiła z nią jedności. Ta naprzeciw to zupełnie ktoś inny. Umęczony, nabrzmiały pustką i bólem. Zbieżność rysów twarzy, krągłości, siatek zmarszczek, pagórków policzków, zagłębień oczodołów”.

Żałoba od środka

W pierwszej kolejności „Czas Łucji” zainteresował mnie swoim opisem. Iwona Żytkowiak nie kryje się z tym, że fascynują ją kobiety ich emocje, uczucia. I to widać. W swojej książce serwuje nam porządną dawkę wrażeń. Ból, samotność i tęsknota są momentami tak namacalne, że czytelnik sam zaczyna wpadać w taki nastrój i współczuje bohaterce. To fenomenalne studium przypadku i wnikliwa psychologiczna analiza, która swą konstrukcją skłania do pochylenia się nad kwestiami, o których nie rozmawia się zbyt często.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z: