„Cud grudniowej nocy” Magdaleny Majcher

Dziś mam przyjemność przedstawić Wam kolejną książkę znakomitej Magdaleny Majcher. Autorka po raz kolejny podniosła sobie poprzeczkę i tym razem napisała… powieść świąteczną. Cud grudniowej nocy nie jest jednak kolejną lukrowaną bożonarodzeniową historią. To stara, dobra, wyciskająca z oczu czytelnika łzy Magdalena – tyle że z piernikami i kolędami w tle. 

Do tej pory Magdalena dała się poznać czytelniczkom jako pisarka z misją, podejmująca trudne tematy, czasem tematy tabu. Jej fascynacja kobietami i sprawami kobiecymi oraz historią zaowocowała wydanymi do tej pory powieściami: Matka mojej córki, W cieniu tamtych dni, cyklem Wszystkie pory uczuć, który również miałam przyjemność w całości recenzować. Czy Cud grudniowej nocy bardzo się od nich różni? Moim zdaniem nie. Po prostu wszystkie kobiece historie zostały osadzone w bożonarodzeniowym czasie.

Świąteczny czas cudów i przebaczania

Cud grudniowej nocy to opowieść o pięciu kobietach należących do jednej rodziny, z których każda prowadzi inne życie i boryka się ze swoimi problemami i demonami z przeszłości.

Magda jest unikającą świąt Bożego Narodzenia, towarzystwa i własnego męża pielęgniarką, która od kilku lat każdą Wigilię spędza w pracy. Nienawidzi przedświątecznego rozgardiaszu i widoku choinkowych lampek oraz samych rozmów o świętach. Co wydarzyło się w życiu tej młodej kobiety, że jest jakby „umarła za życia”? Czytelnik domyśla się tego od początku, ale Autorka bardzo powoli i starannie odkrywa wszystkie karty związane z tym wątkiem i na jego ostateczne rozwiązanie trzeba dłuuugo poczekać.

Kinga początkowo jawi się jako perfekcyjna w każdym calu kobietawzorowa matka, żona i pani domu, wspinająca się po szczeblach kariery i mająca wspaniałą, kochającą się rodzinę. Wszystko wygląda u niej jak idealny kadr z Instgrama. Najważniejsze jest dla niej zachowywanie pozorów idealnego życia i to, co powiedzą o niej inni ludzie. Z ich opinii, zwłaszcza tych świadczących o podziwie i zazdrości, czerpie siłę i motywację do działania. Jak się później okazuje, Kinga żyje w iluzji idealnego świata, który zaczyna się rozpadać niczym domek z kart…

Kamila od dzieciństwa jest „tą drugą” w rodzinie. Jej ojciec zostawił ją i jej matkę. Teresa przelała wszystkie negatywne emocje z ojca na dziecko, zaszczepiła w niej nienawiść do niego, sama zaś ponownie wyszła za mąż, urodziła drugą córkę, która już zawsze będzie tym „lepszym dzieckiem”. Kamila całe życie żyje w cieniu idealnej siostry Kingi, z którą nie potrafi się porozumieć. W dorosłość weszła z kompleksami i strachem przed stworzeniem bliżej relacji z mężczyzną. Wyznaje zasadę, że z każdym facetem łączy ją jedynie seks, żadnych uczuć. Gdy spodziewa się dziecka Adama, czuje, że nadszedł czas, by rozliczyć się z przeszłością i otworzyć na nowe.

Teresa jest matką Kingi i Kamili. Cieniem na całym jej życiu położył się związek z mężczyzną, który porzucił ją i ich dziecko i słuch o nim zaginął. Dopiero drugi mąż okazał się być miłością jej życia. Niestety, żal do pierwszego męża przełożyła na Kamilę. Czy nie jest jeszcze za późno, by kobieta uzyskała przebaczenie od starszej córki za lata krzywd, na jakie ją skazała?

Maria jest być opoką dla całej rodziny. Kobieta marzy o spędzeniu świąt przy wspólnym stole, wraz z całą rodziną. Ma dosyć tego, że jej córka po raz kolejny zamierza spędzić Boże Narodzenie w szpitalu, ucieka się więc do podstępu i kłamstwa, byle tylko jej marzenie o wspólnych świętach się spełniło…

 

– Cii, nie mów nic – uciszyła go. Dotknęła palcem jego ust, jakby chciała poprosić, żeby jej nie rozczarowywał. Ani swoim wyznaniem, ani jego brakiem. Nie potrzebowała słów. Wolała żyć w iluzji. Tak było bezpieczniej. Bo słowa są groźniejsze niż gesty. Zabierają nadzieję lub obiecują za dużo. Dlatego lepiej nie mówić nic. Nie dawać, ale też nie odbierać. Kamila była do tego przyzwyczajona. Potrzebowała więcej czasu, aby cokolwiek zmienić. 

 

Świąteczna opowieść z przesłaniem

Magdalena Majcher napisała kolejną powieść, która chwyta za serce i na długo zostaje w pamięci. Opisane w niej dramaty pięciu kobiet chwytają za serce i sprawiają, że każda z czytelniczek może w jakimś stopniu utożsamić się z jedną z bohaterek. Magdalena daje swoim bohaterkom jedną noc, która jest w stanie odmienić ich życie na lepsze. Czy tak się stanie? To już zależy od nich i od wyborów, jakich dokonają. Pisarka pokazuje, że przedświąteczny czas, wbrew temu, co kreują media i reklamy, nie jest wolny od trosk i problemów zwykłych ludzi; że życie nie staje się nagle słodkie jak lukier. Cud grudniowej nocy to opowieść o dawaniu sobie i innym nowej szansy, kolejnego początku, o wzlotach i upadkach, których doświadcza każdy z nas. To do bólu życiowa książka. 

W Wigilię, jak w żaden inny dzień, odczuwa się potrzebę przynależności i bliskości. Nie chodzi nawet o potrawy, które kuszą aromatem, czy prezenty pod choinką. Najważniejsza jest obecność tych, których kochamy i bez których nie wyobrażamy sobie życia. W ten dzień chcemy wszyscy razem usiąść przy stole. Na chwilę zapomnieć o kłopotach. Wspólnie celebrować świąteczny czas, bo przecież cudem jest, że udało nam się znowu spotkać przy choince. Może nie w tym samym gronie, bo życie pisze różne scenariusze, ale nadal razem.

 

Okładka Cudu jest perfekcyjna. Wiem, że zachwycam się prawie każdą okładką książki Magdy, ale ta jest naprawdę najpiękniejsza. Znakomicie wpisuje się w świąteczny klimat, przywołuje ducha świąt, ale nie jest przesłodzona, nie obiecuje wyłącznie słodkiej i rozrywkowej historii. Magdalena Majcher po raz kolejny udowodniła, że zasługuje na miano Królowej Polskiej Literatury Kobiecej – ta książka to prawdziwy majstersztyk. Jestem w niej absolutnie zakochana, a ilość łez, jaką wylałam w trakcie jej lektury, jest niepoliczalna. Cud grudniowej nocy powinien zagościć w każdym domu i każdym sercu.

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Pascal oraz Autorce: