Bunt przeciw kapłanom Płaskowyżu

W przeszłości miałyśmy przyjemność objęcia patronatem książkę „Tajemnica Avinionu”. Niczym pięknie napisana baśń zabiera czytelnika w magiczny świat pełen czarów i walki dobra ze złem. Autorka, Katarzyna Muszyńska, powróciła z kontynuacją losów Sile i Farrisa. Zapraszam do lektury recenzji jej najnowszej powieści zatytułowanej „Bunt”.

Płaskowyż, świat, w który jesteśmy wprowadzeni w trakcie lektury, jest krainą magiczną, ale zarazem niebezpieczną. Kapłani narzucają wszystkim swoją wolę i wierzenia, a każdy, kto obdarzony jest magiczną mocą, musi się ukrywać, by nie zostać zgładzony. Jednak tworzą się oddziały buntowników, a to prowadzić może do wojny między magicznymi i niemagicznymi.

Rodzinne sekrety

Sile już jako żona Farrisa chce odkryć prawdę o swoim ojcu. Na skutek wydarzeń z pierwszej części, wiemy, w jaki sposób dziewczyna trafiła do zwykłej rodziny. Kiedy jej matka dotarła wyczerpana do wioski, zdołała jedynie urodzić Sile, by chwilę później umrzeć. Teraz, już jako młoda kobieta, chce wiedzieć, dlaczego Yvon pokochała jednego z kapłanów i dlaczego jej ojciec je opuścił. Sile nie zdaje sobie sprawy z tego, że zbliżenie się do ojca grozi jej niebezpieczeństwem.

Nowe obrończynie Płaskowyżu?

Jednak życie Sile nie jest jedynym ważnym aspektem książki. Pojawiają się tez nowi bohaterowie, którzy odgrywają dużą rolę dla całego Płaskowyżu. Widać to już od pierwszych stron, kiedy autorka pozwala nam poznać księżniczkę, której matkę uwięziono a ojca zamordowano, a także wnuczkę kapłana. Chociaż nie znamy ich przyszłości ani tego jakie będzie ich zadanie, wyraźnie widać, że będą ważne. Pojawia się też Angisel, postać, którą w naszym konkursie wymyśliła jedna z czytelniczek. Jesteście ciekawi, jaka przypadła jej rola?

Wojna

„Bunt” jest drugą książką Katarzyny Muszyńskiej i jakbym miała porównać ją z pierwszą, widzę dużo większą dynamikę i więcej zaskakujących zwrotów akcji. O ile od pierwszych stron polubiłam „Tajemnicę Avinionu”, o tyle w „Buncie” się wręcz zakochałam. Spodziewałam się innego zakończenia niż takiego, jakie ono jest, za to na jego podstawie wyraźnie widać, że wojna dopiero się zaczyna…  Finał „Buntu” do wesołych nie należy, ale jest też przepełniony napięciem i oczekiwaniem na to, co ma nadejść. Można mieć wrażenie, że to kolejny rozdział tej fascynującej historii. A to znaczy, że możemy liczyć na następne książki tej autorki.


Za książkę do recenzji dziękujemy: