Bo mama jest tylko jedna…

Dzisiaj obchodzimy Dzień Matki. Z tej okazji chciałabym Wam przybliżyć wyjątkową książkę, która wzrusza, urzeka, chwyta za serce. Została przygotowana z myślą o wszystkich kobietach, które na co dzień muszą mierzyć się z rodzicielstwem. Jest hołdem dla niezwykłych mam, kochających i czujących całym sercem. Zapraszam do lektury recenzji tytułu „Mama” Helene Delforge i Quetnina Grebana.

W przeciwieństwie do wielu innych moich recenzji, ta będzie oszczędna w treści, a to dlatego, że tą książkę trzeba po prostu poczuć. Nie da się napisać w kilku zdaniach tego, co zawiera w sobie krótkie słowo… Mama. Jeżeli w dalszym ciągu nie macie prezentu dla tej najważniejszej w Waszym życiu kobiety, ta lektura będzie strzałem w dziesiątkę!

Mama – jedno słowo, tysiąc emocji!

Wewnątrz znajdują się wiersze i obrazy. Brzmi być może banalnie, ale takie nie jest. Treść poezji dotyka najczulszych strun. W paru wersach zawarta jest miłość, troska, ból, cierpienie. Są one naszpikowane emocjami i wzruszają do granic. Na każdej stronie jest jeden. Obok niego znajduje się  obraz na całą stronę, który stanowi odniesienie do wiersza. I tak poznajemy różne oblicza mam z całego świata. Jest mama samotna, jest mama karmiąca niejadka, jest mama dojeżdżająca codziennie autobusem, jest mama wyruszająca na wojnę, jest mama czekająca na swoje nienarodzone dziecko. Podobna różnorodność jest jeśli chodzi o bohaterki obrazów. Są mamy Francuski, Amerykanki, Indianki, Afrykanki… W tej jednej książce słowo „mama” jest pokazane z najbardziej uniwersalnej strony.

Jak wspomniałam, „Mama” jest tytułem, który będzie prezentem z głębi serca. Może być wręczony dzisiaj, może być wręczony bez okazji. Jeżeli same jesteście albo będziecie mamami, też serdecznie polecam. Jest to jedna z najbardziej wartościowych pozycji, jakie ostatnio widziałam. Abyście choć trochę odczuli klimat tej książki, na koniec chciałabym zacytować jeden z wierszy.

„Mama mówi: „Chciałam być lekarzem, ale…”,

I zawiesza głos.

Mama nigdy nie kończy zdania.

Lecz tak naprawdę mówi:

„Chciałam być lekarzem, ale zjawiłaś się ty”.

Zamiast pójść na studia, mama zajmowała się mną.

Zamiast pacjentów, leczyła moje ranki.

Mama mówi, że nie żałuje.

Zawsze wiedziałam, że to nieprawda.

 

Kiedy ty się zjawiłaś, ja wcale

Nie mówię: Chciałam jeździć po świecie, ale…”

Mówię: „Tylko z tobą podróżować jest miło”.

Nie jesteś przeszkodą, jesteś moją siłą.

Nie jesteś ciężarem, jesteś talizmanem”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: