Anna Nowaczyńska i „rzeczy niepozorne” – o tym, jak dostrzegać drobiazgi

rzeczy niepozor. okla okej 2.inddRzadko na łamach naszego portalu publikujemy recenzje poezji. Ludzie często obawiają się sięgać po poezję, bo boją się, że będzie skomplikowana i jej nie zrozumieją. Kto lubi po lekturze odczuwać zmęczenie i frustrację? Czytanie wszak powinno być przyjemnością! I właśnie z tego powodu, chciałam Was dziś zaprosić do wspólnej podróży wraz z tomikiem poezji „rzeczy niepozorne” pióra Ani Nowaczyńskiej – nie dlatego, że Ania jest moją przyjaciółką i jestem z niej szalenie dumna, ale dlatego, że jej poezja jest napisana dla drugiego, żywego człowieka, a jej czytanie to prawdziwa przyjemność.

„rzeczy niepozorne” to drugi tomik poezji autorstwa Ani Nowaczyńskiej, a zadebiutowała ona w 2012 wydając „Bezcennik”. W „rzeczach niepozornych” „niebo jest jedwabne”, a sukienka Yves’a Saint Laurenta z kolekcji z 1965 r. jest w „ostre oranżowe prostokąty”. Znajdziemy tam Brodkę w pięciu smakach oraz szkic „portretu dwusymetrycznego”. Odbędziemy podróż do Lublina – ukochanego miasta Ani, a także „gdzieś między Lublinem a Zamościem”. W międzyczasie Ania poczęstuje nas „musem z Awangardy”, by potem spędzić „jeden wieczór w Radomiu” słuchając Skaldów, a następnie odbyć spacer po Warszawie z 1947 r.

Wiersze są nasycone wysmakowanymi przenośniami, wachlarzem barw („czarna winylowa spódnica”, „światło jest mieszanką cynamonu i słodkiej papryki”, „zebrane w koński ogon zmysły”), a przystanki miejsc i ludzkie portrety zostały spięte klamrą niedopowiedzeń i niedosłowności („zdarłam ciebie ze skóry jednym draśnięciem prysznica”). Wielobarwność i wielowymiarowość stanowią o sukcesie tego tomiku – umysł poetki jest na tyle otwarty, aby pozwolić oczom patrzeć daleko aż po horyzont, a dzięki wrodzonej wrażliwości dostrzega ona najmniejsze drobiazgi pod stopami.

Poezja Ani to nie tylko nieustanna podróż w czasie i przestrzeni. „rzeczy niepozorne” to również nawiązanie do znanych postaci takich jak: Agnieszka Osiecka, Yves Saint Laurent, Iris Murdoch, Monika Brodka, Leopold Tyrmand, zapomniana Alina Szapocznikow, Jerzy Szaniawski, Virginia Woolf, Vladimir Nabokov, Johann Sebastian Bach, Marlene Dietrich. To także podróż do miejsc: Lublin, Warszawa, Izrael, Kopenhaga, Paryż czy Budapeszt. Niemniej jednak „rzeczy niepozorne” to przede wszystkim bardzo zmysłowa liryka – jednak nie w sensie erotycznym, poezja Ani Nowaczyńskiej bardzo odwołuje się do zmysłów zapachu, smaku, wzroku, dotyku. Ludzkie zmysły to narzędzia pozwalające rozumieć poezję, a ma je każdy z nas. 

Po lekturze „rzeczy niepozornych” Ani Nowaczyńskiej ma się wrażenie, że czas trochę wolniej płynie, świat wolniej obraca się wokół osi, a my dzięki temu jesteśmy w stanie dostrzec te wszystkie drobiazgi wokół siebie, które Ania zaserwowała nam w swojej twórczości. Ponadto poetka każdy wiersz opatrzyła własnoręcznie wykonanym zdjęciem, które stanowi o doskonałej oprawie artystycznej „rzeczy niepozornych”. Aby Was zachęcić do częstszego obcowania z poezję, zamieszczam wiersz otwierający tomik, jako zaproszenie do dalszej wspólnej podróży.


Ania_NowaczyńskaAnia Nowaczyńska – poetka, miłośniczka jazzu, chillout’u i jego odmian, fado oraz czarno-białej fotografii. W latach 1995-1997 związana się z Grupą Inicjatyw Literackich w Lublinie oraz od 1995 do 2001r. z Grupą Poetycką WYBÓR w Warszawie. Jej utwory prezentowane były w antologiach poetyckich, radiu, a także w prasie literackiej, m.in.: „Akcencie”, „Toposie”, „Studium”, „Dwutygodniku” i „Zeszytach Poetyckich”. Jest laureatką nagród i wyróżnień na konkursach poetyckich. W październiku 2012r. ukazał się jej debiut poetycki Bezcennik.

Oba tomiki wierszy Anny Nowaczyńskiej „Bezcennik” (2012) oraz „rzeczy niepozorne” (2016) wydane zostały nakładem wydawnictwa Anagram.

Anagram

 

Alina Szapocznikow pisze z Malakoff

Twórczość mieści się między marzeniem a codziennością

 

Nie zabieraj mi pogiętego futerału,

ust rozciągniętych w ograniczonej materii.

Absurdalnego skoku w rzeczywistość

ciała kruchego.

 

Ani portretu wielokrotnego łukiem

przypiętego do popiersia

już z iluminacją

jadowitego raka.

 

Chcę jeszcze na nie popatrzeć.

Bez lęku.

 

Na wystawie Młodej Rzeźby

pokazałam bieliznę pełną poliestrowej waty.

Paradoks intymny.

Ça coule en rouge.

Kobiecość wypływała

krwistą rzeką.

 

Teraz strzępy opatrunków

to specjały

poddane zabiegom tworzywa.

Moje instalacje to ostry pamiętnik

rozpadającej się skóry.

 

Już ciemno.

Zapalam moją siódmą bimorficzną lampę.

Poleruję różowy portugalski marmur

szczoteczką. Rolls-royce lśni.

 

Jestem dr. Frankensteinem

w ciasnej spódnicy.