Alec zatrzymuje to, co posiada – L.A. Casey, Bracia Slater. Alec

Czekałam niecierpliwie, aż w moje ręce dotrze kolejna część serii Bracia Slater. Kiedy już to nastąpiło i zaczęłam ją czytać, przepadłam. Jesteście ciekawi, co tym razem wymyśliła L.A. Casey?

Los nigdy nie obchodził się z Keelą Daley łaskawie. Nie była ważna dla nikogo. Mimo, że jest jedynaczką, to kuzynka Micah była numerem jeden dla jej matki. Teraz znów zwraca na siebie uwagę wszystkich. Keela niespodziewanie otrzymuje zaproszenie na ślub swojej kuzynki. Wyjazd na ten ślub jest ostatnią rzeczą, której by chciała, nie chce dać jednak pożywki swojej matce, a Micah i jej przyszłemu mężowi (a byłemu chłopakowi Keeli) satysfakcji. Postanawia pojechać na ślub i to nie sama. Trzeba jednak znaleźć odpowiedniego kandydata na udawanego chłopaka. Jedynym słusznym wyborem wydaje się być nieziemsko przystojny Alec Slater. Mimo, że go szczerze nienawidzi od ich pierwszego spotkania, jest w nim coś, co pociąga Keelę.

Alec Slater jest prawdziwym kobieciarzem. Nie tylko uwielbia zadowalać siebie, ale dba również o potrzeby kobiet. Jest arogancki, pewny siebie i zawsze dopina swego. Kiedy przed jego drzwiami zjawia się rudowłosa piękność z nietypową prośbą, niemal natychmiast zgadza się na bycie jej udawanym chłopakiem. Jednak ma swoje warunki i nie robi niczego za darmo. Przysługa, którą wyświadczy, będzie ją dużo kosztować. Zbuntowana Keela zakłada się z Alekiem, że mu nie ulegnie. Nie spodziewa się jednak, że to ona znajdzie się wkrótce w centrum jego uwagi i podtrzymanie swojej wygranej pozycji stanie się co raz trudniejsze.

Wydarzenia w „Alecu” rozpoczynają się dokładnie w momencie, kiedy skończyły się wydarzenia w drugim tomie serii, „Bronagh”, czyli w noc dwudziestych pierwszych urodzin Bronagh. Mamy idealną spójność pomiędzy kolejnymi częściami serii. Podobnie jak w „Dominicu”, otrzymujemy nie tylko gorącą i wybuchową relację pomiędzy parą głównych bohaterów, ale także dowiadujemy się, co dzieje się u pozostałych braci i jak rozwija się związek Bronagh i Dominica. Fani tej pary powinni być zadowoleni.

– Czy możemy ją zatrzymać? Podoba mi się to, że ustawia cię do pionu. A co najważniejsze, jest kobietą i najwyraźniej nie masz nad nią żadnej władzy, stary. Chyba straciłeś swój czar. – Kane zachichotał pod nosem i żartobliwie szturchnął Aleca ramieniem, gdy ten wrócił do samochodu, o który się wcześniej opierali. Alec wciąż się do mnie uśmiechał, mówiąc do Kane’a:

– Jest jeszcze za wcześnie na takie stwierdzenia. Daj mi trochę czasu. 

Początki ich relacji są podobne, jak w przypadku Bronagh i Dominica. Keela, po prostu, najchętniej rozszarpałaby Aleca gołymi rękami. Nie ukrywa swojej niechęci do niego oraz tego, że pała chęcią mordu. Można to określić nienawiścią od pierwszego wejrzenia, a nawet od pierwszej rozmowy telefonicznej, kiedy to Alec zadzwonił z telefonu jej przyjaciółki Aideen, by wezwać Keelę na pomoc. Jak każdy z braci Slater, również Alec jest bardzo intrygującą postacią. W końcu możemy poznać sekrety z jego niechlubnej przeszłości.

Po raz kolejny mamy tu za głównych bohaterów dwie bardzo silne osobowości. Keela jest wybuchową osobą. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, nie potrzebuje nikogo poza kilkoma najbliższymi osobami. Mimo, że jest jedynaczką, to zawsze była traktowana przez matkę, jako ta druga. Na pierwszym miejscu stała zawsze jej lepsza kuzynka, Micah. Nigdy nie mogła także dosięgnąć zawieszonej przez matkę życiowej poprzeczki. To spowodowało, że teraz jest niezależną, młodą osobą, która ma w pewien sposób zaburzone poczucie własnej wartości. A co można powiedzie o Alecu, poza tym, że jest niepoprawnym kobieciarzem? Jest arogancki, bardzo uparty i dąży do celu za wszelką cenę. Nie boi się niepowodzeń. Jeśli coś postanowi, to stara się to zrealizować. To facet, który dba o bliskie mu osoby i tych, na których mu zależy. Nie boi się poświęcić wszystkiego w ich obronie, jeśli tego wymaga sytuacja. Autorka ujawnia dużo informacji z przeszłości Aleca. Dotychczas mieliśmy tylko wyrywkowe informacje, które pozostawiały więcej pytań niż odpowiedzi, a teraz w końcu zaczynają się one układać w całość.

Czytając „Aleca” możecie przeżyć deja vu. Zaczynając od początków znajomości pomiędzy tą dwójką, aż po wspólny wyjazd na Bahamy, widzimy podobne relacje, jak było w przypadku Bronagh i Dominica. Podobieństwo to wielokrotnie było wspominane również przez pozostałych braci. W „Alecu” znajdziecie także mnóstwo nawiązań do „Dominica” i wątków powiązanych z wydarzeniami z pierwszego tomu. Można zacząć przygodę z braćmi Slater od „Aleca”, gdyż jest napisany w sposób pozwalający bez problemu odnaleźć się w zastanej sytuacji, jednak znając poprzednie dwie historie, będziecie lepiej zorientowani w sytuacji.

– Poczekaj, aż się na mnie napalisz, kotek. Zobaczysz, jak przekonujący potrafię być.

Poczułam, jakby mi groził.

– Prędzej piekło zamarznie, niż ty mnie do czegokolwiek przekonasz, playboyu.

Alec puścił do mnie oko.

– Będę z radością kompletował wszystkie wyzwania, które przede mną stawiasz, jedno po drugim.

 

L.A. Casey nie udało się uniknąć pewnych niedociągnięć, jednak nie są one jakieś mocno rażące. Zdarzały się niewiele wnoszące dialogi, wyłącznie zapychające miejsce na stronie, jednak zdarzały się one sporadycznie. Można spokojnie na to przymknąć oko, bo sam pomysł na fabułę, wszystkie wydarzenia spotykające naszych bohaterów, były naprawdę ciekawie pomyślane.

Jeśli czytaliście „Dominica” i nie spodobał się Wam styl tej historii, lub „Alec” miałby być Waszym pierwszym spotkaniem z braćmi Slater, a nie przepadacie za relacjami hate – love, to nie sięgajcie po prostu po tę książkę. Odpuście ją sobie, bo nie spełni ona Waszych oczekiwań, a nawet możecie być nią oburzone. Autorka nie przebierała w słowach pisząc dialogi pomiędzy tą dwójką. Wiele tu agresji, nienawiści, które docelowo doprowadzają do namiętności i pożądania pomiędzy bohaterami, jednak jest ona wyraźnym elementem tej powieści. Mnóstwo tu także kłótni i niewybrednych wulgaryzmów. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla osób o słabych nerwach.

Myślę, że Alec oczaruje i rzuci na Was swój urok, po czym przepadniecie w jego świecie. Jesteście gotowi zaryzykować spotkanie z tym długowłosym przystojniakiem? Śpieszcie się, bo już w kwietniu będziecie mogli poznać kolejnego ze Slaterów, czyli Kane’a. Równie interesującego jak jego dwaj bracia.

Obróciłam się i patrzyłam, jak wchodzi z braćmi do kuchni. Żaden z nich nie miał na sobie koszulki. Wyglądali jak obsada „Magic Mike’a”. Tylko byli jeszcze bardziej seksowni.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy