Agnieszka Olejnik „Randka pod jemiołą”

„Randka pod jemiołą” Agnieszki Olejnik, to powieść, która pomimo tego, że ma świąteczny tytuł, może być czytana w dowolnym momencie. Faktycznie są świąteczne akcenty, ale akcja toczy się przez rok, więc nie jest to klasyczna bożonarodzeniowa pozycja. W trakcie jej lektury będziecie się uśmiechać, wyzywać mężczyzn od drani, kibicować bohaterce i budować wiarę we własne możliwości.

„Randka pod jemiołą” to w zasadzie kontynuacja poprzednich książek autorki. Występują w niej bohaterowie, których można poznać we wcześniejszych powieściach. Jak pokazują niektóre fragmenty, ich perypetie musiały być równie zabawne. Jednak akcja jest zupełnie nowa i w zasadzie brak znajomości innych powieści, nie zmniejsza atrakcyjności lektury.

Iluzja szczęścia

Główną bohaterką jest Joanna. Myślała, że wiedzie zwyczajne, spokojne, małżeńskie życie. Do pewnego popołudnia, kiedy nakryła męża na zdradzie. Wtedy mydlana bańka pęka. Przez lata się nie malowała, ubierała pod samą szyję, gotowała, sprzątała, nie piła alkoholu i spełniała wiele innych wymogów, które zdaniem jej męża powinna spełniać przykładna żona. A teraz to nie ma znaczenia. Mało tego, mężczyzna obciąża ją winą, każe się wyprowadzić, twierdząc, że wszystko należy do niego. Joanna nie wie, co ze sobą począć, a ponieważ wciąż kocha Kamila, jest gotowa wszystko mu wybaczyć. Sęk w tym, że sam zainteresowany wcale nie ma na to ochoty…

„-Można było zadzwonić, uprzedzić – odparłam i zupełnie niechcący wyszło mi to nieco płaczliwie. – A w ogóle należało zapytać, czy odpowiada mi spotkanie tutaj, u mnie, czy może wolałabym na mieście.

– Ależ Joanno, ty się chyba zapominasz – odparował uprzejmie, ale tonem tak lodowatym, że zadrżałam. – Przecież nie jesteśmy u ciebie. Aby być precyzyjnym: jesteśmy w gościnie u moich rodziców.

– Czy mogę obejrzeć kuchnię i łazienkę? – ćwierknęła słodko Marta, po czym nie czekając na moją reakcję, ulotniła się […]

– Wiem, że to dla ciebie trudne, Joasiu – rzekł poufałym szeptem. – Mnie samemu ciężko jest przyznać, że popełniłem taką pomyłkę. Dotarło do mnie, że pierwszą kobietą, jaką kiedykolwiek kochałem, jest Marta. Ja dopiero teraz uczę się, co to miłość”.

Życiowe zmiany

Sytuacja wygląda dramatycznie, ale od czego są przyjaciele! I to tak zwariowani. Joanna ma wokół siebie grupę życzliwych i optymistycznych osób, które chcą jej pomóc. Bez nich mogłoby być ciężko, tym bardziej że w szkole, w której uczy Joanna, też robi się nieciekawie, a obleśny dyrektor zaczyna ją podrywać. Chociaż kobieta się boi, zmiany są nieuniknione. Czasem trzeba się bardzo wsłuchać w siebie, żeby odnaleźć swoją drogę i poukładać to, co nas otacza. Książka jest pełna pozytywnych myśli i wartościowych treści. Myślę, że w trakcie jej czytania, nie tylko będziecie się uśmiechać, ale też sami podbudujecie swoje poczucie własnej wartości.


Za książkę do recenzji dziękujemy: