A potem żyli długo i było im słodko – J. Daniels, Słodkie więzy

slodkie-wiezyBohaterowie „Słodkiego opętania”, Dylan Sparks i Reese Caroll, powracają. Tym razem mają zaszczyt zaprosić Was na swój ślub. Musicie tylko przeżyć przygotowania do niego, które proste nie będą. Jesteście gotowi na kolejne spotkanie z tą niesamowitą parą i ich przyjaciółmi?

Życie nie zawsze usłane jest różami, ale u niektórych usłane jest babeczkami i innymi słodkimi wypiekami. Dylan Sparks na nadmiar słodyczy w swoim życiu, również osobistym, narzekać nie może. Od czasu pamiętnego wesela, na którym na jej drodze niespodziewanie znalazł się Reese Caroll, minęło kilka miesięcy, wiele się zmieniło. Teraz czeka ich kolejne wesele, tym razem ich własne. Zostało tylko 10 dni, są na ostatniej prostej w kierunku ołtarza. Nie myślcie jednak, że będzie to spokojne 10 dni. Natrętne matki, niechciany adorator, przyciasna suknia i kilka innych niespodzianek, skutecznie uprzykrzą im ten czas. Czy uda im się dotrwać do najważniejszego dnia w ich życiu i nie zwariować? Przekonajcie się sami.

„Słodkie więzy” to naprawdę gorący erotyk. Scen seksu tu nie brakuje. Mimo dużej ilości, została zachowana również ich jakość. Każda scena jest dopracowana. Znajdziecie w nich nie tylko namiętność i pożądanie, wielokrotnie rozgrzewające krew w żyłach do granic wytrzymałości. Autorka znakomicie pokazała również miłość, oddanie i zaufanie między naszymi bohaterami. Tym aspektom poświęciła wiele uwagi, co znakomicie przełożyło się na ich klasę.

Czyta się jednym tchem

Styl autorki jest prosty, dzięki czemu książkę czyta się jednym tchem. Ponownie mamy tu prostą fabułę, z przewidywalnym zakończeniem, lecz ciekawym, stanowiącym esencję powieści, wnętrzem. Na dodatek druga część słodkiej historii jest nasycona ogromną ilością miłości i ciepła, które wręcz bije z każdej strony tej historii. Tym różni się od poprzedniej części. Nie ma tu wywracających wszystko spektakularnych dramatów, jak poprzednio, natomiast więcej jest prawdziwego, nie tak przesłodzonego życia.

Oczywiście, jak poprzednio w „Słodkim opętaniu”, mamy tu również mnóstwo bawiących do łez dialogów. J. Daniels na zmianę będzie Was rozpalać do czerwoności, by za chwilę ostudzić Was łzami ze śmiechu spowodowanymi niezwykle ciekawymi dialogami. Oczywiście za wszystkim, oprócz naszych głównych bohaterów, stoją ich przyjaciele, których mieliście okazję już poznać, czytając pierwszą część historii. Po prostu momentami nie da się zareagować inaczej, jak tylko wybuchnąć śmiechem aż do łez. Poniższy cytat jest wyłącznie jednym z przykładów.

W tym momencie dołącza do nas nieco chwiejnym krokiem Brooke, pocierając lewe oko.

– Macie jakieś krople do oczu? – pyta, opuszczając rękę i intensywnie mrugając.

– Gdzie byłaś? – pyta Juls. – I na cholerę ci krople?

Przewraca jednym okiem, ponownie rozcierając drugie.

– Wpadła mi sperma do oka.

Wszystkiego mogłabym się w tej chwili spodziewać, ale nie czegoś takiego. Juls i Joey też, sądząc po ich reakcji. Zasłaniam usta dłonią, tłumiąc atak śmiechu. Tymczasem Juls bez skrępowania odchyla głowę do tyłu i zarykuje się do łez, a Joey zakrywa twarz dłońmi, trzęsąc się spazmatycznie.

Brooke czerwieniej na twarzy, cały czas pocierając oko nadgarstkiem.

– Bardzo śmieszne. Jakby żadnemu z was nikt nigdy nie spuścił się na twarz i źle trafił. Cholera, jak piecze! Przemywałam oko chyba przez godzinę.”

Powrót znajomych bohaterów

Powracają postaci drugoplanowe, czyli Juls, Joey i Brooke. Autorka poświęciła im sporo więcej uwagi, niż poprzednio, co było idealnym rozwiązaniem, znacznie ubarwiającym całą historię. Możemy poznać ich dużo lepiej, dużo więcej dowiedzieć się na ich temat, a także, poznać ich lepszą stronę. Nawet zołzowata Brooke zaczyna być bardziej ludzka i da się ją wreszcie lubić.

Jeśli szukacie czegoś idealnego na mroźne, zimowe wieczory, to z czystym sumieniem mogę Wam polecić obie części słodkiej historii autorstwa J. Daniels. Nie będziecie zawiedzeni. Ta dwuczęściowa historia będzie również znakomitym prezentem dla przyjaciółki czy innej bliskiej Wam osoby.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Pascal

pascal