A czy Ty znasz swojego sąsiada? – „Wszystko, czego pragniemy” Marybeth Mayhew Whalen

Małe miasteczka mają swój urok. Małe miasteczka to spokój. Małe miasteczka to… sekrety. Chcę zachęcić Was do przeczytania książki Marybeth Mayhew Whalen „Wszystko, czego pragniemy”, po której zwątpicie, czy znacie osobę, która mieszka za ścianą. Człowiek jest kombinacją wielu skrajności, a jego życie to barwna układanka. Małe miasteczko też może przywołać skojarzenie patchworku.

„Wszystko, czego pragniemy”, to fenomenalne połączenie powieści obyczajowej, sensacji, thrillera i książki psychologicznej. Mogłabym przedstawić po kolei wszystkich bohaterów, a trochę ich jest. Długo zastanawiałam się nad tym, by to zrobić, ale postanowiłam z tego zrezygnować. Dlaczego? Bo po głębszych przemyśleniach doszłam do wniosku, że w rzeczywistości w książce nie ma tej jednej lub dwóch postaci, grające pierwszoplanowe skrzypce. Jest nim Jaworowa Dolina, miejscowość w Karolinie Północnej. Mam wrażenie, że historie poszczególnych mieszkańców to kolejne łatki opisujące miasteczko, które łączy w sobie sekrety. Chłonie je jak gąbka, którą w końcu ktoś chwyci w rękę i wyciśnie z niej wszystko…

Przeszłość nie odchodzi – ona wraca…

Jaworowa Dolina jest spokojna, pełna uroku i można by rzecz, nieco nudna. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Mieszkają w niej ludzie przedstawiający różne klasy społeczne i temperamenty. Wszyscy mają swoje problemy, mniejsze i większe tajemnice, które nie mają wyjść na światło dzienne. Główną letnią atrakcją jest basen i to właśnie wypadek dziecka w tym miejscu staje się punktem, jaki łączy losy kilku osób. Mamy grę pozorów, rywalizację, walkę z własnymi demonami i przeszłość, pukającą do drzwi każdego bohatera. Nie pomaga upływ czasu, ucieczka, czy zmiana stylu życia. To skłania do pochylenia się nad kwestią tego, czy możliwe jest zapomnienie o przeszłości?

„Wczoraj wieczorem przechodziła obok tamtego miejsca, pchając swojego syna w spacerówce i prowadząc psa starszej sąsiadki. Teraz w tym domu mieszkała inna rodzina, kolejna już z szeregu tych, które wprowadziły się do domu nazywanego przez wszystkich „szkaradzieństwem” i wyprowadzały z niego. Wciąż pamiętała jeszcze, jak ten dom wyglądał, nim wynajmujący zaczęli go niszczyć. Wiele mogła opowiedzieć o tej okolicy, którą całe swoje życie nazywała domem.

W sensie geograficznym nie zaszła za daleko, jednak zaszła dalej, niż kiedykolwiek uważałaby to za możliwe. Pomyślała o swojej samotnej wizycie u lekarza, o rzeczach, które musiała zrobić później. Nie mogłaby przechodzić przez to wszystko jeszcze raz. Kolejne dziecko nie było im pisane i koniec. Teraz musiała jedynie sprawić, by jej mąż zrozumiał jej opory i by nie musiała przy tym tłumaczyć mu, jak głęboko sięgały”.

Lektura, która nie pozostaje bez refleksji

Czytając książkę „Wszystko, czego pragniemy” od pierwszych stron zagłębiamy się w niebanalną opowieść, pełną barwnych osobowości. Zanim się zorientujemy, chcemy dowiedzieć się wszystkiego, jesteśmy zaintrygowani i niczym kumy w oknie chcemy szpiegować bohaterów. Wszędzie są znaki zapytania, wszędzie coś się dzieje. Myślę, że kiedy już zamkniecie ten tytuł, zaczniecie się zastanawiać nad tym, czy jest ktoś, kogo znacie tak do końca. Polecam wszystkim, którzy lubią powieści z akcją osadzoną w małych miasteczkach, ale usatysfakcjonowane będą także osoby szukające czegoś wciągającego, życiowego i trzymającego w napięciu.


Za książkę do recenzji dziękujemy: