„Smak curry” – inspirujący film z indyjskim wątkiem kulinarnym

SmakCurryLubię kino akcji, lubię kino przygodowe, lubię komedie, nawet nieraz te z gatunku romantycznych. Ale najbardziej lubię, kiedy po prostu film jest dobry, bez względu na to, w jaki gatunek się wpisuje. Dla mnie film jest dobry wtedy, kiedy coś z niego wyniosę – to może być czasami jedna złota myśl lub większe przesłanie całego filmu. „Smak curry” z 2013 roku to film z gatunku dobrych i inspirujących.

Film ma dwóch głównych bohaterów – kobietę i mężczyznę – jest to dwoje nieznajomych, których losy krzyżują się przez zupełny przypadek. Na szczęście w tym przypadku ta znajomość nie skończy się płomiennym romansem, jednak dla każdej ze stron ta znajomość wniesie wiele do ich życia osobistego.

Ila to ok. 30-letnia mężatka, matka kilkuletniej córki oraz gospodyni domowa. Dzień jej mija na sprzątaniu, robieniu zakupów i gotowaniu. Do tego dochodzą żywe konwersacje z jej ciocią, która mieszka piętro wyżej i zwykle konwersują przez otwartych oknach. Ila wierzy, że przez żołądek można trafić do serca. Jej związek z mężem przechodzi kryzys i kobieta próbuje wskrzesić dawne namiętności poprzez gotowanie wyśmienitych obiadów, dostarczanych mężowi w menażce do jego miejsca pracy. Jednak przez zwyczajną pomyłkę menażka trafia do kogoś innego…

Saajan to samotny starszy mężczyzna, który za miesiąc udaje się na emeryturę po przepracowaniu ponad 30 lat w jednym zakładzie pracy. Jest oschły, zimny i nieczuły – przynajmniej takie sprawia pierwsze wrażenie. Poznając go w trakcie filmu widz zrozumie, dlaczego jest właśnie taki, a nie inny. Kiedy przez pomyłkę Saajan dostaje menażkę od Ili, dziwi się i myśli, że to obiad z restauracji, w której ma wykupione obiady.

Po porze lunchu menażki jak zwykle zostały zebrane i odwiezione właścicielom. Kiedy Ila odbiera pustą menażkę, jest szczęśliwa, że udało się jej trafić w kulinarny gust męża – liczy że to doceni i wynagrodzi. Dopiero po jego powrocie do domu orientuje się, że mąż dostał nie swój obiad i nawet tego nie zauważył. Ila zataja przed nim zajście pomyłkę i postanawia podziękować osobie, która doceniła jej kulinarny majstersztyk i zjadła jej obiad w całości. Przesłała nieznajomemu drugi obiad, a do menażki załączyła liścik, w którym opisuje komiczną pomyłkę i dziękuje za zjedzenie posiłku. O dziwo, dostała odpowiedź…

I w ten sposób zrodziła się menażkowo-listowna przyjaźń dwójki nieznajomych, którzy schowani za maską anonimowości zwierzają się sobie z sekretów, rozmawiają o życiu, szczęściu i nieszczęściu… Ich korespondencja jest bardzo dojrzała i inspirująca – dogadują się doskonale mimo sporej różnicy wieku i charakterów – wymiana listów dla obojga stanowi swoisty rodzaj terapii i pozwala uporać się z problemami – Ili z kiepskim małżeństwem, a Saajanowi z nowym życiem na emeryturze.

Serdecznie zachęcam Was do obejrzenia tego filmu, jeśli będziecie mieli okazję. Jest to piękna i mimo wszystko ciepła historia ludziach, którzy zwyczajnie chcą być szczęśliwi, jak każdy z nas. Na uwagę zasługuje hinduski klimat filmu oraz bohater drugoplanowy, czyli hinduska kuchnia – pełna barw, bogata w różne wyraziste smaki. Na koniec przytoczę mój ulubiony cytat z filmu:

„Czasami zły pociąg może Cię zawieźć na dobrą stację”

  • Ali

    Uwielbiam ten film, jest wyjątkowy i taki ,,inny” gdy oglada sie go jako przerywnik w amerykanskich produkcjach, rowniez polecam :)