Recenzja filmowa – „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”

sztuka-kochania3Na pewno wiele z Was słyszało o Michalinie Wisłockiej i jej książce „Sztuka kochania” wydanej prawie 40 lat temu – być może część z Was posiada pierwsze wydanie, z uroczą ilustracją pary małżeńskiej na okładce. Poradnik Michaliny Wisłockiej to jedno, ale jej osobista historia to drugie – życie Michaliny Wisłockiej z całą pewnością zasługiwało na film. Na dobry film. Czy się udało?

„Sztukę kochania…” wyreżyserowała Maria Sadowska, która znana jest bardziej jako piosenkarka. Jako reżyser współtworzyła takie produkcje jak chociażby „Dzień kobiet” (2012), czy „Demakijaż” (2009), niemniej jednak lista ta jest krótka i prawdę mówiąc miałam cień wątpliwości, czy sobie poradzi z Wisłocką. Zanim usiałam w sali kinowej obejrzałam zwiastun i uznałam, że film będzie dobry, ale wtedy nie zwróciłam uwagi na nazwisko Sadowskiej. Czy było czego się obawiać? Absolutnie nie.

Film został dobrze wyreżyserowany, fabuła była dobrze skonstruowana, poszczególne wątki dobrze zaprezentowane i ani przez chwilę się nudziłam. W filmie zastosowano kilkukrotnie zabieg retrospekcji, które wyjaśniały dopiero co obejrzane sceny.

„Sztuka kochania…” pokazywała życie Michaliny Wisłockiej od momentu kiedy była młodą, ale już dorosłą kobietą z okresu studiów, aż do momentu wydania swojego słynnego poradnika. W filmie nie pokazano późniejszego życia Wisłockiej, nad czym ubolewam, bo bardzo interesowało mnie co było potem. Natomiast rozumiem, że film koncentruje się na „Sztuce kochania” i wydanie tej książki stanowi swoistą puentę, dlatego historia Michaliny pokazana w tej produkcji nie jest kompletna – nie jest to jednak film biograficzny.

Bardzo, ale to bardzo podobał mi się dobór aktorów. W pierwszej chwili, kiedy widziałam znane mi twarze, pomyślałam, że chyba to nie był dobry pomysł. Dobrego aktora poznaje się po tym, że potrafi się wcielić w najróżniejsze role i w każdej będzie autentyczny. Magdalena Boczarska w roli Michaliny Wisłockiej była świetna, tak samo jak Eryk Lubos w roli Jurka – jej kochanka, czy Piotr Adamczyk w roli męża Wisłockiej. Role drugoplanowe również były dobrze obsadzone, zobaczymy tam: Justynę Wasilewską, Karolinę Gruszkę czy Wojciecha Mecwaldowskiego oraz Borysa Szyca.

Do największych atutów filmu, zaraz obok fabuły oraz doboru aktorów, na uwagę zasługuje humor – zdecydowanie można się uśmiać podczas seansu!

Polecam obejrzeć ten film. Wisłocką polubicie – to była inteligentna, ciepła kobieta pełna empatii dla ludzi, zwłaszcza dla swoich pacjentek. Ambitna, ale też zadziorna i pewna siebie. Zdecydowanie jej historia jest inspirująca, mimo że nie zawsze jej życie było usłane różami.