„Grzech”, za który przyjdzie Ci zapłacić – Gary Oldma w produkcji Michaela Stevensa

Kulturantki_Grzech_recenzja filmowa_Gary OldmanRzadko oglądam filmy, które wstrząsają mnie na tyle, że oglądam je z wypiekami na twarzy, a momentami chcę zasłonić oczy i zatkać uszy, żeby niektórych scen nie widzieć i nie słyszeć, bo są dla mnie zbyt brutalne. „Grzech” z  2003r. w reżyserii Michaela Stevensa to propozycja na emocjonujący wieczór przy filmie, którzy szokuje swoją brutalnością i bezwzględnością. Na zachętę dodam tylko, że w jedną z głównych ról wcielił się Gary Oldman…

Film opowiada historię emerytowanego policjanta Eddie’go (Ving Rhames), który próbuje odnaleźć swoją zaginioną siostrę Kassie (Kerry Washington). W trakcie poszukiwań okazuje się, że w zniknięcie dziewczyny maczał palce niejaki Charlie Storm (Gary Oldman), dla którego jest to vendetta na Eddie’m za pewne wydarzenie z przeszłości… Podczas jego prywatnego śledztwa, w którym pomaga mu czynny policjant, okazuje się, że aby znaleźć siostrę Eddi musi zanurzyć się w świecie narkotyków i pornografii. Odnawia stare służbowe kontakty, które ma nadzieję pomogą mu odnaleźć siostrę. Sprawa jest tym trudniejsza, że jego tajemniczy przeciwnik ma wtyki w policji i wyprzedza Eddiego o krok. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że główny bohater nie ma pojęcia, jakiż to grzech z przeszłości ma na sumieniu, za którego musi odpokutować. Czy uda mu się rozwikłać tę zagadkę zanim będzie za późno?

„Grzech” jako thriller trzyma w napięciu od początku do końca i zawiera w sobie wszystko, czego potrzebuje dobry film sensacyjny – morderstwo, porwanie, głównego bohatera – niesłychanego twardziela, który musi zmierzyć się z psychopatą, pojawia się też wątek przyjaźni, lojalności, a także piękna młoda kobieta, która ma tendencję do pakowania się w kłopoty… Wisienką na torcie jest dość zaskakująca pointa, której nie zdradzę, aby nie odbierać Wam frajdy z oglądania.

Nie byłabym do końca sprawiedliwa, gdybym nie napomniała o pewnych niedociągnięciach w postaci przesadzonych efektów specjalnych oraz wpadkach merytorycznych, ale to można powiedzieć o zdecydowanej większości filmów sensacyjnych. Dla równowagi dodam, że gra aktorska była naprawdę na poziomie, zwłaszcza w przypadku Gary Oldmana, który doskonale grał każdym mięśniem twarzy.

W moim odczuciu najistotniejszym wątkiem, niejako drugoplanowym były pornografia, stręczycielstwo oraz przemoc wobec bezbronnych kobiet. Można go traktować jako przestrogę, bo niestety tego rodzaju przemocy może doświadczyć każda kobieta, nie tylko młodziutka i ładna. W filmie pokazana jest cienka granica między dobrowolnym udziałem w branży pornograficznej, a niewolnictwem, którą bardzo łatwo jest przekroczyć, a sama branża prostytucji i pornografii jest bardzo niebezpieczna. Cieszę się, że twórcy filmu poruszyli ten temat, który jest obecny na całym świecie i wydaje się urastać do problemu nie do rozwiązania. A żeby rozwiązać jakiś problem, trzeba o nim rozmawiać, dlatego nawet takie poboczne wątki to ważny głos w imieniu wszystkich kobiet – zarówno tych, które doświadczyły takiego piekł na swojej skórze, jak i tych, które miły więcej szczęści w życiu.

„Grzech” to produkcja filmowa, którą warto obejrzeć, spodoba się zwłaszcza osobom lubiącym mocne kino – z pewnością pozwoli się oderwać od rzeczywistości po nużącym tygodniu i zapewni nieco dreszczyku emocji.