„Psierociniec. Niepiesek” Agata Widzowska

Czy są tu fani psiaków z Psierocińca? Jeśli tak, rozsiądźcie się wygodnie, oto recenzja najnowszej, a w moim odczuciu też najbardziej wartościowej książki z tej serii. „Psierociniec. Niepiesek” Agaty Widzowskiej to nie tylko opowieść o naszych ulubieńcach. To lekcja tolerancji dla inności, samoakceptacji, odwadze i przyjaźni.

Każda z trzech książek to niezależna historia, choć pojawiają się momentami pieski, które już znamy. W przypadku „Niepieska” są to Remik, Śpiocheł  i Budzeł, a także czworonogi mieszkające w Psierocińcu. Jednak to nie one są na pierwszym planie, a Niepiesek – pies, który czuje się  kotem. Nie szczeka, a miauczy.

Pies to jest czy kot?

Niepieska przygarnęła ludzka rodzina, kiedy był szczeniaczkiem. W domu były kotki, więc uważał, że jego prawdziwą mamą jest kotka. Z czasem pojawiły się wątpliwości. Był inny niż jego bracia i siostry. Nie był i nie czuł się też psem. Był odmieńcem i tak też się czuł. Stał się pośmiewiskiem grupy psów Gang Niuchaczy.

W poszukiwaniu własnej tożsamości

Niepiesek postanawia, że raz dowie się, kim jest, a dwa udowodni, że coś znaczy. W jego główce pojawiają się kolejne pomysły. Niestety mimo wielu starań, najczęściej kończy się na tym, że efekty są dalekie od tego, jak sobie to zwierzak wymyślił. Przykłady? Niepiesek wierzył, że dzięki temu, że wybuchnie beczka kapusty, poleci w kosmos i zapisze się na kartach historii. Na szczęście trafia do Psierocińca, gdzie jest wiele przyjaznych i tolerancyjnych psów. Dzięki nim nie tylko Niepiesek uczy się akceptacji swojej odmienności, ale dowiaduje się, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda…

Wartościowa lektura

Większość dzieci gdzieś w swojej przedszkolnej lub szkolnej karierze boryka się z poczuciem inności, wyśmiewaniem ze strony rówieśników, a później poszukiwaniem tożsamości. Ta książka fantastycznie pokazuje to, że inne nie znaczy gorsze. Że wszyscy powinniśmy się szanować i każdy się czegoś boi, nawet jeśli się do tego nie przyznaje. Każdemu trzeba okazać zrozumienie i nie wyśmiewać się z czyichś słabości. Czytanie jest jeszcze przyjemniejsze, jeśli spojrzymy na samą opowieść, jest okraszona porządną dawką poczucia humoru.


Za książkę do recenzji dziękujemy: