„Moje ulubione dobranocki”

Codzienny rytuał czytania dzieciom przynosi wiele korzyści dla ich rozwoju. Poza czasem spędzonym wspólnie w ciągu dnia nad książkami warto wyposażyć biblioteczkę w coś, co sprawi, że sny dziecka będą kolorowe i przyjemne. W tym pomocny może być tytuł „Moje ulubione dobranocki”.

Dzieci uwielbiają bajki na dobranoc! Po co włączać telewizję, kiedy w książkach jest tak wiele magii. Jeśli dziecko wchodzi w etap samodzielnego czytania, najczęściej samo zajmuje się wieczorną lekturą. Jednak przy maluchach czytać na głos muszą rodzice lub opiekunowie.

Dlaczego warto?

Ciężko przerwać wyśmienitą opowieść. Budzi to sprzeciw słuchacza, ale co zrobić, kiedy jest późna godzina, pora się położyć, a bajka jest w połowie? Albo czytamy do końca, albo pozostawiamy w niepewności do następnego wieczoru. I właśnie tutaj znakomitą alternatywą jest zbiór historyjek „Moje ulubione dobranocki”. W jednej książce jest wiele wciągających opowieści. Są krótkie, w sam raz na maksymalnie kilkunastominutowe bajki na dobranoc. Tematyka każdej z nich jest różna, pojawiają się różni bohaterowie: są ludzie, zwierzęta, przedmioty. Dlatego, nawet jeśli dziecko jest wybredne, bez problemu znajdziemy takie historie, które mu przypadną do gustu. Mało tego, dzięki takiej różnorodności, codziennie można czytać coś zupełnie innego. Myślę, że to ważne. Osobiście nie lubię kilkanaście razy czytać bajki, jaką znam na pamięć…

Zasypianie w dobrym nastroju

Zaletą tej książki jest to, że bajki są pozytywne, optymistyczne, a czasem wyciszające. Ma to duże znaczenie przed snem. Główka dziecka nie myśli o niczym nieprzyjemnym, więc nie będą pojawiały się koszmary. Na atrakcyjność lektury wpływa też ogromna liczba ilustracji, jakie pojawiają się w zasadzie na każdej stronie.

„W szafce w mojej kuchni mieszka krasnoludek. Nikt o tym nie wie. To moja wielka tajemnica. Moja i krasnoludka. Zawarliśmy układ: ja zostawiam mu w szafce smakołyki (najbardziej lubi cukierki toffi i herbatniki w polewie czekoladowej), a on zmywa moje garnki, talerze i kubeczki po herbacie. Oczywiście tylko wtedy, kiedy nikt nie widzi. Wychodząc z domu, wołam: „Droga wolna, krasnoludku!”, a wtedy on wyskakuje z szafki i bierze się do pracy”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: