Bad Guys. Ekipa Złych. Odcinek 1 – Aaron Blabey

Pan Wilk. Pan Rekin. Pan Wąż. Pan Pirania. Przerażająca ekipa, która budzi grozę, gdy tylko się na nich spojrzy. Ale czy na pewno? Przekonajcie się sami.

Czas na spotkanie z Ekipą Złych! Szykujcie się! Oto przed wami najśmieszniejsza i najbardziej niesforna książka, jaką możecie sobie wyobrazić. Mówią jak ci źli, wyglądają jak ci źli… i nawet mają zapaszek jak ci źli. Są przerażający, niebezpieczni i… cóż, po prostu źli. Lecz bez względu na to, czy chcecie tego, czy nie, Pan Wilk, Pan Pirania, Pan Wąż i Pan Rekin wkrótce wszystko to zmienią!…

Gangsterski klimat, dobry humor, ukryte między wierszami przesłania skierowane do bardziej doświadczonych od dzieci dorosłych, nietuzinkowe postaci a do tego wszystkiego bardzo ważne przesłanie związane z  postrzeganiem ludzi przez społeczeństwo i często błędnym ocenianiem na podstawie pierwszego wrażenia. To wszystko znajdziecie w pierwszym odcinku „Ekipy złych”. Jak widać, nie jest to wyłącznie nietuzinkowa rozrywka w postaci komiksu.

„Bad Guys. Ekipa Złych” to rozrywka nie tylko dla najmłodszych czytelników, ale również dla ich rodziców. Podbije serca tych młodszych i starszych. Podczas lektury komiksu bawiłam się równie dobrze, co moja ośmioletnia córka. To znakomita zabawa dla całych rodzin. Zapewne i Wy będziecie zaśmiewać się, może nawet do łez, podczas czytania i oglądania tego komiksu.

Charakterystyczne, niesamowicie zabawne ilustracje w połączeniu z nietypowymi graficznie tekstami, tworzą idealne połączenie, przyciągające uwagę chyba każdego. Dzięki niezbyt dużej ilości tekstu, książka jest odpowiednia zarówno dla płynnie czytających dzieci, jak i tych, które dopiero ćwiczą umiejętność czytania. Komiks jest z tego powodu bardzo krótki, pomimo niemal stu czterdziestu stron. Po prostu większość stanowią ilustracje.

Polubiliście Ekipę Złych? Chcecie wiedzieć, co spotka bohaterów następnym razem? Jeśli tak, mam dla Was znakomitą wiadomość. Już pod koniec lipca na półki księgarni trafi drugi odcinek serii. Koniecznie go wypatrujcie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu