Vive la France!

Katarzyna Antos to studentka, która przeżyła przygodę życia. A wszystko to za sprawą wymiany studenckiej, o której marzyła przez dłuższy czas. Kasia przez rok studiowała za granicą i zwiedzała świat.  Kulturantkom opowiedziała o swoim rocznym pobycie w kraju Edith Piaf.

 

Kasiu, kiedy i dokąd wyjechałaś w ramach programu Erasmus+? Ile czasu spędziłaś za granicą?

Do Francji, a konkretniej do Lyonu na piąty i szósty semestr studiów licencjackich. Studiowałam tam w prywatnej szkole Ècole de Commerce Européenne.

Dlaczego zdecydowałaś się na udział w programie Erasmus+?

O studiowaniu za granicą myślałam już w liceum, głównie ze względu na możliwość nauki języka obcego. Po rozpoczęciu studiów licencjackich na ówczesnej Akademii Obrony Narodowej w Warszawie coraz częściej słyszałam o programie Eramsus+, który był wówczas promowany przez moją uczelnię. Kilkoro z moich znajomych zdecydowało się na studiowanie za granicą w ramach programu Erasmus+ już na pierwszym roku studiów. Pozwoliło mi to na poznanie ich doświadczeń i przekonanie się, że również chciałabym spędzić semestr na zagranicznej uczelni. Mój wybór padł na Francję, jako że od dawna interesowałam się tym krajem, jego kulturą i językiem. W podjęciu decyzji pomogły również rekomendacje studentów, którzy właśnie wracali z Lyonu. I tak podczas drugiego roku studiów byłam zdecydowana na wyjazd i dopełniałam wszystkie formalności, aby móc spędzić w Lyonie trzeci rok studiów (początkowo tylko jego pierwszy semestr).

Katarzyna Antos

Katarzyna Antos

Co studiowałaś? Opowiedz trochę o swojej szkole w Lyonie  panującej tam atmosferze, ludziach, wykładowcach, salach.

Studiowałam Marketing i Biznes międzynarodowy w Ècole de Commerce Européenne w Lyonie. To prywatna szkoła biznesu i marketingu, będąca cześcią grupy INSEEC, która posiada swoje uczelnie w takich miastach jak Paryż, Londyn, Szanghaj czy San Francisco. Warto dodać, że czesne w tej szkole wynosi około 10 tysięcy euro rocznie. Dzięki programowi Erasmus+ nauka tam była darmowa dla studentów z zagranicy. A tych nie było mało – w trakcie mojego pobytu tam studiowało około pięćdziesięcioro studentów z innych krajów.

Grono pedagogiczne wspominam bardzo dobrze. Byli to nauczyciele z wieloletnim stażem i doświadczeniem pochodzącym z zagranicznych uczelni lub międzynarodowego środowiska zawodowego. Prawie wszystkie zajęcia, które wybrałam, odbywały się w języku angielskim, w związku z tym nauczyciele byli dwujęzyczni i  bardzo otwarci na nowe kultury, z których pochodzili studenci. Szkoła nie posiadała biblioteki, ponieważ nie było potrzeby korzystania z książek. Nauczyciele na każde zajęcia przygotowywali zestaw kserówek i prezentacji multimedialnych. Do dyspozycji studentów była również sala komputerowa, gdzie każdy student mógł korzystać z Internetu i ksero. Ówczesna lokalizacja szkoły była bardzo dobra – ECE znajdowało się w pobliżu starówki Lyonu, czyli najstarszej i najatrakcyjniejszej turystycznie dzielnicy miasta. Obecnie szkoła zmieniła siedzibę na większą i bardziej zmodernizowaną, znajduje się również w innej dzielnicy. Atmosfera była bardzo dobra, choć studenci zagraniczni raczej trzymali się razem, a francuscy razem. Mimo to uczelnia starała się organizować wieczory intergacyjne studentów oraz dni międzynarodowe, podczas których każdy ze studentów przygotowywał stoisko reprezentujące swój kraj.

Zwiedzanie Paryża

Zwiedzanie Paryża

Jakie przygody spotkały Cię podczas wyjazdu?

Z przygód, które mogę wymienić był to przejazd „stopem” z Lyonu do Genewy oraz podobny wyjazd do włoskiego Turynu. Obydwie wycieczki były spontanicznym pomysłem moim i koleżanki. Miałyśmy to szczęście, że spotkałyśmy na drodze życzliwych ludzi, ale nie wiem czy dziś zdecydowałabym się na tak daleką podróż autostopem. Podczas takich wyjazdów korzystałam z couchsurfingu, czyli nieodpłatnego „użyczania” miejsca do spania przez mieszkańców danego miasta lub kraju, którego szuka się na stronie internetowej couchsurfing.com. Ludzie, którzy mnie gościli zawsze byli bezinteresowni, otwarci i ciekawi innych osób. Dzięki życzliwości zupełnie obcych osób, u których zatrzymywałam się na noc, mogłam zobaczyć Paryż, Genewę, Marsylię, Grenoble czy Berlin. A nawet przeczekać parę dni w Lyonie do momentu odebrania kluczy do wynajmowanego pokoju.

Innym z ciekawych wyjazdów był to weekend spędzony w Barcelonie, na który zaprosiła mnie przyjaciółka z Hiszpanii, poznana podczas studiów w Lyonie. Nocleg zapewniła nam jej babcia, a więc mogłam przy okazji poznać hiszpańską kuchnię i tamtejszy styl życia. Właściwie cały roczny wyjazd za granicę można potraktować jako przygodę, która zostanie w pamięci na całe życie. Przygoda ta nie skończyła się od razu, ponieważ starałam się utrzymywać kontakt z ludźmi poznanymi podczas wymiany. Umożliwiło mi to odwiedzenie koleżanki w Londynie czy pokazanie Polski znajomemu ze Stanów.

W wolnym czasie

W wolnym czasie

Jak wygląda kwestia przedmiotów – dużo się pokrywa? Sama je wybierałaś czy zostały Ci odgórnie narzucone? Wg jakiego kryterium zostały one wybrane?

Jeśli chodzi o wybranie przedmiotów to miałam dużą dowolność, przy czym musiały odpowiadać przedmiotom, które w tym samym czasie „opuszczałam” na macierzystej uczelni. Mogłam uczestniczyć zarówno w zajęciach przewidzianych wyłącznie dla studentów z Erasmusa, jak i brać udział w zajęciach z francuskimi studentami. Egzaminy zdawałam po angielsku i francusku. Jeżeli chodzi o przedmioty, to wymienię tutaj m.in. Business Game – idealny dla tych, którzy w przyszłości chcą mieć do czynienia z szeroko pojętym biznesem. Zajęcia polegały na grze – była to konkurencja między grupami studentów, które za pomocą komputerowego systemu mogły prowadzić swoją firmę. Podczas kilkunastu rund, które każdorazowo zmieniały sytuację na rynku, należało zmieniać kierunki rozwoju firmy tak, aby na koniec posiadała ona największy profit. Przed takimi zajęciami dobrze zapoznać się ze specjalistycznym językiem biznesowym, gdyż w trakcie może się on bardzo przydać. Innym przykładem jest International Business and Communication – zajęcia dotyczyły międzynarodowej komunikacji w korporacjach, właściwie było to tzw. case study. Warunkiem zaliczenia była prezentacja w grupach na wybrany temat. Z kolei Cross Cultural Management to przedmiot idealny dla grupy studentów z całego świata. Zajęcia przeważnie polegały na dyskusjach: o zwyczajach, normach, zasadach, stereotypach w różnych kulturach świata w kontekście zarządzania. Na koniec przedmiotu odbył się egzamin teoretyczny, a ponadto każdy student musiał wziąć udział w scence rodzajowej dotyczącej wybranej przez siebie kultury.

Kasia ze znajomymi

Kasia ze znajomymi

Jakie są warunki zaliczenia roku na Erasmusie?

Warunkiem zaliczenia jest oczywiście zaliczenie wszystkich egzaminów.

Jak w Lyonie traktuje się studentów z innego kraju? Mają taryfę ulgową (np. w trakcie sesji egzaminacyjnej) czy też muszą tak samo ciężko zakuwać?

W moim przypadku nie zauważyłam żadnego ulgowego traktowania. Jedyna różnica między zajęciami w ramach programu Erasmus+, a zajęciami pozostałych studentów, to ich ilość. Plan zajęć dla studentów zagranicznych pozwalał na zorganizowanie 2 lub 3-dniowych wycieczek krajoznawczych. Co do traktowania studentów zagranicznych to Francja jest krajem, który przyciąga żaków z całego świata. W związku z tym Francuzi nie są zaskoczeni obecnością obcokrajowców. Wiąże się to z inną formą gościnności niż w Polsce. Student we Francji powinien nastawić się od samego początku na samodzielność i radzenie sobie w skomplikowanych administracyjnych sytuacjach. Zwłaszcza przy braku znajomości języka francuskiego.

Autostop

Autostop

Co Cię najbardziej zaskoczyło na Erasmusie pozytywnie, a co negatywnie?

Pozytywnie to strona towarzyska miasta. Wyprawa na imprezę bez wcześniejszego „rozeznania się w terenie” może obciążyć studencki budżet. Na szczęście istnieje też mnóstwo barów, kawiarni, piwiarni przeznaczonych dla studentów. Lyon to też świetne miejsce dla ludzi uwielbiających muzea. We wrześniu jest organizowany coroczny „darmowy weekend”, podczas którego wszystkie muzea zwiedza się za darmo. No i warto zaznaczyć, że Lyon jest pięknym miastem, które zostało wpisane listę zabytków UNESCO. Jeśli zaś chodzi o negatywne zaskoczenia, to muszę wymienić wsparcie administracji uczelnianej i „mentora”. Miałam przydzieloną studentkę-opiekunkę z uczelni, jednakże nasza relacja ograniczyła się do nawiązania znajomości na Facebooku. W przypadkach moich znajomych przeważnie była taka sama sytuacja. Kolejnym rozczarowaniem było zakwaterowanie szkoła nie zapewniała żadnego. Jedyną pomocą ze strony uczelni było mailowe przekazywanie ofert wynajmu. Jeżeli chodzi o koszty, to przy zakwaterowaniu należy zazwyczaj wpłacić kaucję w wysokości miesięcznego czynszu (tak było również w moim przypadku). Dodatkowe opłaty to ewentualnie bieżące rachunki, które są przeważnie wliczane w koszt czynszu. Jeśli chodzi o ceny wynajmu – w moim przypadku było to 350 euro. W porównaniu do średnich czynszów francuskich prywatnych akademików (500 euro), była to kwota do zaakceptowania.

Pełen chill

Pełen chill

Jakie rady dałabyś studentom, którzy marzą o wyjeździe na Erasmusa? Na jakie kwestie powinni zwrócić szczególną uwagę? Jakich formalności dopełnić? Przed czym należy przestrzec takich studentów?

Zacznę od legalizacji pobytu – na początku niezbędny będzie paszport, adres zamieszkania (obecny, tj. w miejscu pobytu na stypendium), potwierdzenie z uczelni. Przy dalszych sprawach urzędowych warto mieć założone francuskie konto oraz franuski numer telefonu. Przy tym lepiej pamiętać, że  francuskie konto otworzyć można tylko wtedy, gdy mamy aktywny francuski numer. W przypadku starania się o dofinansowanie z francuskiego systemu socjalnego, z którego korzysta wielu studentów, dochodziły dokumenty poświadczające informacje nt. zarobków rodziców, tak jak w przypadku podpisywania umowy dotyczącej mieszkania w akademiku (musiałam mieć „gwaranta” – osobę, która jest w stanie poświadczyć swoim majątkiem w razie moich problemów finansowych). Były to przeróżne dokumenty z takich urzędów jak ZUS, Urząd Skarbowy, bank itp., lepiej więc dowiedzieć się o takich sprawach wcześniej, żeby później być przygotowanym. Czasem warto mieć przy sobie kopię aktu urodzenia. Ilość dokumentów wymaganych na początku wyjazdu potrafił zadziwić, francuska biurokracja jest uciążliwa dla cudzoziemców. Jeśli chodzi o pokrycie wydatków przez stypendium to wskazane jest posiadanie własnych oszczędności. Podczas szukania mieszkania czy pokoju do wynajęcia, przestrzegam przed oszustami – jest wiele osób, które wykorzystują brak rozeznania cudzoziemców oraz ich nieznajomość języka. Sama spotkałam się z przypadkiem osoby, która zaproponowała mi rezerwację mieszkania do wynajęcia. Miałam zrobić przelew poprzez placówkę przekazującą przekazy pieniężne. Jak się później okazało, osoba ta zaproponowała rezerwację kilku osobom i prawdopodobnie posługiwała się fałszywymi danymi… Jeśli wyjeżdża się samemu, najlepiej poszukać na miejscu studentów z Polski którzy mają więcej doświadczenia i chcieliby pomóc w pierwszych formalnościach (telefon, bank, karta miejska, itp).

Nie samą nauką człowiek żyje

Nie samą nauką człowiek żyje

 

* zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Katarzyny Antos