Przystanek chwili – Spotkanie ze śmiercią

Kulturantki_Przystanek Chwili_Spotkanie ze śmierciąWitaj. Jesteś taka… niespodziewana. Zimna i bezwzględna. Nikt na Ciebie nie czeka, jednak każdy wie, że kiedyś nadejdziesz. Spotkałyśmy się, niemalże twarzą w twarz. Jakiś cud, jedyna iskierka nadziei, która pojawiła się tak nagle, jak i Ty chwilę wcześniej – pomogły mi przed Tobą uciec. Wiem, że nie na długo, ale jednak… Każdy dzień, chwila, sekunda, jaką jeszcze uda mi się wyrwać z życia, będzie moim małym sukcesem.

To był zwykły dzień, jakich wiele. Może trochę więcej stresu i nerwów, kolejne życiowe problemy – ot taka codzienność współczesnego świata. Nie spodziewałam się, że właśnie w takich okolicznościach przyjdzie mi Cię poznać. Myślałam, że to wszystko wygląda zupełnie inaczej… W sumie, sama nie wiem już co wcześniej myślałam. Zupełnie zamazał mi się obraz przeszłości. Przez Ciebie, wiesz?

Może i dobrze się stało. Pomogłaś mi obudzić się z zimowego snu, bo nieomal przegapiłabym kolejny ważny rozdział mojego życia. Żyłam cały czas obok, zupełnie nieświadoma, jak wiele tracę. Zdystansowana, zamknięta w sobie, żyjąca we własnym świecie wyidealizowanych marzeń, które nigdy nie miały prawa się spełnić. Myślałam, że tak właśnie musi być… Codziennie wstawałam i patrząc w lustro zadawałam sobie pytanie: czy to jest właśnie sens mojego życia?

Czasem zastanawiam się, czy mogłam jakoś uniknąć tego spotkania z Tobą. Co mogłam zrobić inaczej, lepiej. Wiem, aż za dobrze to pamiętam, całą drogę wtedy miałam przeczucie, że coś się wydarzy. Nie miałam pojęcia, jaką niespodziankę dla mnie przygotowałaś. Po prostu czułam jakiś niepokój, stres, jakbym oczekiwała na coś, co chwilę później miało się wydarzyć… I tak właśnie było.

Zaskoczyłaś mnie. Nie dałaś zupełnie szans na to, żebym się jakoś przygotowała… Kilka sekund, podczas których moje serce wręcz zamarło z przerażenia, dźwięki, które do dzisiaj dudnią mi w głowie i szybkie pytanie: czy uda mi się przed Tobą uciec? Czy to już koniec? W taki momencie, chwili, kiedy tak naprawdę jeszcze nic nie zrobiłam, niczego nie osiągnęłam…

Widziałam Cię. Aż zbyt wyraźnie. Wiem, jak wyglądasz, jak pachniesz i jak smakujesz. Widziałam Cię… W światłach tego nadjeżdżającego na moim pasie samochodu. Czułam, w tym zapachu spalin, gazu i przerażenia. Poznałam Twój smak – cierpki i gorzki, jak grudy ziemi, które wtenczas wpadły do moich ust… Nie dałaś mi wyboru. Musiałam się z Tobą zobaczyć.

Pozwoliłaś mi jednak pokazać moją siłę i zwyciężyć w tej jednej bitwie. Dałaś mi szansę, bo wiedziałaś, że to raz na zawsze zmieni całe moje życie… Czułaś, że to jeszcze nie ten czas, prawda? Chciałaś mnie wystraszyć. Uświadomić mi, jak wiele jestem warta i jak dużo mogę jeszcze zdziałać na tym świecie. Pozwoliłaś mi cieszyć się z pierwszego uśmiechu mojego syna, przeżyć wspaniałe uczucie, jakim jest podwójne macierzyństwo. Dałaś mi szansę naprawienia wszystkiego, co przez całe dotychczasowe życie, systematycznie niszczyłam… Podałaś mi rękę, choć zimną i bolesną, to jednak bardzo otrzeźwiającą.

Teraz wiem, że możesz nadejść w każdej chwili. Nigdy nie można być w pełni gotowym na to spotkanie. Jednak dzięki Tobie zrozumiałam, jak łatwo jest stracić wszystko, co się kocha i o co walczyło się bardzo długo. Doceniam to, co dostałam od losu i walczę. Codziennie walczę o własne marzenia, które kiedyś wydawały mi się zupełnie bez sensu… Walczę o samą siebie. Żeby wygrać kolejną bitwę, choć wojna i tak należeć będzie do Ciebie…