Erasmusowskie perypetie — Szwecja


Szwecja
Studenckie wyjazdy to chyba najprzyjemniejsza część studiowania. O ileż jednak przyjemniej jest, gdy na upragniony wyjazd nie musimy czekać do końca roku akademickiego, lecz możemy zrealizować nasze marzenie już w… październiku. Zapraszam Was serdecznie na przygotowany przeze mnie mini cykl  artykułów, w których będziecie mogli poznać przygody młodych, ambitnych i żądnych przygód studentek, które na studiach podbiły świat i Was również do tego zachęcają.  

Studenci dobrze wiedzą, że należy stawiać na rozwój osobisty: kończą kilka fakultetów, uczą się języków obcych i korzystają z różnych programów mobilności, przygotowanych specjalnie z myślą o nich. Najbardziej znanym i rozwojowym jest program Erasmus +. Jeśli zdecydujemy się z niego skorzystać możemy przez 6 lub 12 miesięcy studiować w wybranym przez nas kraju. Jak podają statystki obecnie z programu Erasmus + korzystają ponad 2 mln studentów na całym świecie.

Początki Erasmusa sięgają 1987 roku. Nazwa programu wywodzi się od Erazma z Rotterdamu – jednego z najsławniejszych renesansowych myślicieli (jak również teologa i humanisty), który kształcił się na wielu europejskich uniwersytetach, co uważał za bardzo korzystne dla umysłu młodego człowieka – miało poszerzać horyzonty, stawiać na praktyczną naukę języka oraz uczyć obycia w świecie. Polska bierze udział w programie Erasmus od roku 1998/99. Od tamtej pory z roku na rok systematycznie wzrasta liczba żaków, stawiających na studiowanie za granicą. Do tych młodych, zdolnych i ambitnych osób należą m.in bohaterki mojego artykułu: Ania Bloch – studentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim i zapalona podróżniczka. Swoje przygody i podróże opisuje na blogu Hey World; Ania Dratwińska – studentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim oraz Antonina Bogdanowicz – wówczas studentka turystyki i rekreacji na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także autorka bloga Antonita.pl. Poznajmy erasmusowskie przygody dziewczyn.

IMG_1791Ania Bloch — na Erasmusa wyjechała do Szwecji, studiuje na Uniwerystecie w Lund

 Zawsze marzyłam o wyjeździe na Erasmusa do Francji. Mam podwójne obywatelstwo polsko-francuskie, więc ten wybór był dla mnie oczywisty, jednak tuż przed składaniem aplikacji na Erasmusa zmieniłam zdanie. Od 5 lat spędzałam w Paryżu każde wakacje i to miasto, chociaż jest jednym z moich ulubionych na świecie, nie stanowi dla mnie żadnego wyzwania. Złożyłam podania na 3 Uniwersytety: w Szwecji, Norwegii i Finlandii. Udało się dostać do kraju pierwszego wyboru czyli Szwecji. Przez najbliższy rok mieszkam w Malmö, trzecim największym mieście w Szwecji, a studiuję na Uniwesytecie w Lund, który według ostatnich rankingów jest w pierwszej setce najlepszych uniwersytetów świata. IMG_2027

W liceum wyjechałam sama na rok do Stanów Zjednoczonych i ten wyjazd okazał się dla mnie wspaniałym doświadczeniem. Myślę, że dzięki niemu usamodzielniłam się i dojrzałam. Mam zatem nadzieję, że i mój pobyt w Szwecji pozwoli  mi się rozwinąć. Każdego dnia doświadczam tutaj zupełnie nowych rzeczy. Poznaję szwedzką rzeczywistość, która na razie bardzo mi odpowiada. Poznałam również wspaniałych ludzi na swojej drodze. Myślę, że wyjazd do innego kraju i mieszkanie w nim przez dłuższy okres czasu to prawdziwa szkoła życia. Wszystko co znamy jest daleko od nas. Każdy powinien tego spróbować chociaż raz w życiu!

System edukacji wygląda tutaj kompletnie inaczej niż u nas. Rok jest podzielony na cztery kwartały i przez jeden kwartał realizuje się jeden przedmiot. Obecnie mam kurs z wstępu do prawa szwedzkiego, który skończy się egzaminem już pod koniec października. Processed with VSCO with f2 presetPóźniej zaczynam drugi przedmiot, który też skończy się po ok. 2,5 miesiąca i taki sam schemat powtarza się do czerwca. Nie ma więc tutaj klasycznej „sesji”. Ma się ją cztery razy w roku, więc przewiduję, że nie jest ona aż tak ciężka, ponieważ cały czas jest się skupionym na jednym przedmiocie. Co więcej, sam egzamin na koniec to nie wszystko. Na całościową ocenę poza egzaminem składa się esej na ok. 20 stron oraz projekt grupowy.

Erasmus sam w sobie to jedna wielka przygoda! Codziennie konfrontuję moje życie z nową rzeczywistością. Zostawiłam za sobą dotychczasowe przyzwyczajenia i staram się przestawić na szwedzkie życie, gdzie jeździ się przepisowo po ulicach, nie ma się pralki w mieszkaniu a fika to mój ulubiony czas w ciągu dnia. (Fika to po prostu przerwa na kawę, na herbatę czy na ciasto. Moment kiedy można się spotkać się z przyjaciółmi. Szwedzki tak bardzo kochają picie kawy, że wymyślili na tę czynność  własne słowo).

Processed with VSCO with f2 preset

Zamierzam również dużo podróżować. Mieszkam w Malmö, które jest połączone mostem z Kopenhagą więc na pewno dobrze poznam również stolicę Danii. Jeśli chodzi o inne skandynawskie kierunki to największym wydarzeniem w tym roku będzie wyjazd do Finlandii na Koło Podbiegunowe! Stamtąd też pojedziemy ze znajomymi do Norwegii i wykąpiemy się w Oceanie Arktycznym. Na drugi semestr nie mam jeszcze planów ale spodziewam się, że będzie równie ekscytujący co pierwszy.

IMG_2269

Studia w Szwecji to taka trochę „praca”. Nasi wykładowcy wymagają abyśmy traktowali nasze studia jako pełnoetatową posadę. Nawet jeśli mamy zajęcia tylko cztery razy w tygodniu (a czasami dwa razy) to w wolnym czasie powinniśmy we własnym zakresie poszerzać swoją wiedzę. Szwedzi bardzo szanują swój czas – tydzień jest od pracy, weekend to czas na odpoczynek. Co więcej, każdy napisany przez nas esej przechodzi przez system anty-plagiatowy – tak jak u nas prace licencjackie i magisterskie. Jeśli tylko pojawi się podejrzenie, że ktoś dopuścił się plagiatu, musi zostać zgłoszony do odpowiednich organów.

Przedmioty, które realizuję w Polsce są zupełnie inne niż tutaj. Trudno się dziwić – Polska i Szwecja mają inne systemy prawne, inne przepisy itd. Tak naprawdę to trochę studiuję w dwóch miejscach naraz, ponieważ warunkiem zaliczenia czwartego roku jest zaliczenie egzaminów również w Polsce. Wiele osób rezygnuje przez to z wyjazdu na Erasmusa i moim zdaniem jest to duży błąd. Wymaga to wprawdzie dużego wysiłku, gdyż trzeba zaliczyć egzaminy zarówno w Polsce jak i na uczelni zagranicznej, ale moim zdaniem ten rok jest tego warty! IMG_2259Jeśli chodzi o przedmioty to niestety na moment nie pokrywa mi się żaden. Sama mogłam wybrać tutaj przedmioty i udało mi się dostać na te, które były moim „pierwszym” wyborem. Jako pierwszy wybrałam „Wstęp do prawa szwedzkiego”, drugi zaś dotyczy ogólnie europejskiego prawa handlowego.

Przedmioty, które wybrałam są bardzo intensywne. Na zaliczenie przedmiotu składa się 20-stronicowy esej, projekt grupowy oraz egzamin. Na Uniwersytecie w Lund jest bardzo dużo studentów zza granicy, nie tylko studiujących w ramach programu Erasmus. Wszyscy jesteśmy traktowani jednakowo, nikt nie jest wyróżniany.

* zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Ani Bloch